Powieszenie obrazu w świątyni odwołuje się do ludzkiej natury i uczuć. Ma
skłonić go do zadumy, skupienia, podobnie jak w muzemu wiesza się obraz aby
umożliwić kontemplację piękna, estetyki. Często jest też sygnałem dla
wiernych - "to ten, kogo warto naśladować".


To akurat sluszne podejscie.

Nie jesteśmy jednak w stanie
stwierdzić, czy konkretnej osobie rzeczywiście taki obraz rzeczywiście służy
skupieniu i modlitwie, czy też jest obiektem kultu.


Nie, tego stwierdzic nie mozemy. Ale mozemy drukowac w ksiazeczkach do
nabozenstwa wezwania do "Gwiazdy Zarannej", tak? Oczywiscie jak ktos pod wplywem
tej ksiazeczki zacznie czcic stworzenie, to jego wina, nie nasza, a my w ramach
"niesadzenia" i "nierzucania kamieniami" bedziemy dalej takie rzeczy drukowac?

Równie dobrze można by
zarządać niewpuszczania do świątyń kobiet, które mogłyby utrudniać skupienie
kapłanom ;-).


W meczetach stoja z tylu, podobno dlatego zeby faceci na nie nie patrzyli ;-)

Czy istotą problemu są kobiety, czy sumienie kapłanów? Czy
istotą problemu są obrazy, czy serca wierzących?


Kobieta to czlowiek, a czlowiek ma dazyc do Boga, wiec niewpuszczanie ich do
kosciola byloby grubym bledem. Natomiast obrazy... ech, juz chyba dosc wyraznie
powiedzialem.

pozdrawiam

Piotr


· 

Wizytacja biskupa, mój brat służył. Nie pamiętam co robił, ale przechodząc przez kościół, przed ołtarzem zgubił buta... przeszedł jeszcze dwa kroki, spojrzał na swoją skarpetę i wrócił się po buta.

Spontaniczna modlitwa wiernych, Mszę sprawuje ks. Grzegorz to były jakieś rekolekcje, chyba... I taki mały Kacperek mówi: Żeby ksiądz Grzegosz nie był łysy.

Innym razem koleżanka zamiast "Ciebie prosimy" powiedziała po wezwaniu modlitwy powszechnej "Ciało Chrystusa"

I takie standardowe sprawy, Wielka Sobota, "Czy wierzycie w szatana, który jest głównym sprawcą grzechu?" "Wierzymy"

Konferencja przedchrzcielna. Ksiądz proboszcz tłumaczy, aby nie wchdzić za balustradę, by robić zdjęcia:
-Prosze mi sie tu nie wpierd... Panie Boże, wybacz...

Msza w 50. rocznicę święcen kapłańskich naszego byłego proboszcza. Lektor czyta wezwanie modlitwy wiernych:
-Módlmy się za x. Ireneusza w 25 rocznicę święceń kapłańskich... (Cały kościól ryknął: W 25!!!)

Pytanie proboszcza do pewnego dzieciaka w niedzielę Dobrego Pasterza:
-Znasz proboszcza?
Dzieciak na to:
-yyy... nie... (myślałam, że padnę...)

Msza św. w tygodniu. Stoję sobie w prezbiterium i ksiądz mówi "Uwielbiajmy tajemnicę wiary" a ja zamiast "Panie, Ty nas wybawiłeś" wypaliłam pełną piersią "Chrystus umarł..." na szczęście oprócz księdza nikt nie słyszał...

wczoraj na mszy wieczornej czytałam modlitwe wiernych po pierwszym wezwaniu nasz ksiadz moderator mówi jednym ciągiem " ciebie rpsimy wolniej " a do tego w tym moemnie przypomniałam sobie jakąś śmieszna chcistorie z tego forum i ledwo co udało mi sie przeczytać tą modlitwe wiernych do końca ale sie udało

· 

wczoraj nasz kochany kapłan moderator oazowy był trochę zmęczony bo od 7:40 do 14:00 był w szkole i musiał sie troszku liczeniem ocen zająć a potem od 15:00 do 18:45 na kolędzie łaził a o 19:00 zacząl masze odprawiać no i wbiega do koscioła sie p[rzebiera zaczyna sie msza i słyszymy słowa " tę mszę w okresie WIELKANOCNYM będę sprawował w intencji........" a potem gdy oleżanka idzie modlitwie wiernych czytać już stoji a on zaczyna czytać pierwsze wezwanie ale sie kapnoł i na drugie wpuścił juz na ambonkę koleżankę

To co, chcecie mi powiedzieć, że krzyż animatorski można dostać, nie bywszy na trzech ° ONŻ, KODA, ORD, szkole animatora…? Czy też może, że grupy formacyjne animują osoby niebędące animatorami? (Ja wiem, że to powszechna praktyka (podobnie jak np. w liturgii *zabronione* na mszy z ludem podawanie wezwań modlitwy wiernych przez celebransa), ale myślałem, że jest to określane jako nadużycie, a osoby takie jako a-matorzy. Wciąż urzędujący mod. gen. kiedyś w wywiadzie ubolewał, że coś takiego nadal ma miejsce w jego diecezji.)

hm.. to ciekawe co Wy na to. Kiedy ja pierwszy raz czytałam:
godzina 6:30 rano - roraty. Usiadłam w bezpiecznej odległości od ołtarza, jeszcze niczego nieświadoma, lekko zaspana. Zaczyna się Liturgia Słowa i Ksiądz podchodzi do ambony i słysze 'Marta chodź przeczytaj"... ja zdezorientowana patrzę się na niego, a On na mnie "No, do Ciebie mówię". No i poszłam, taka zestresowana, na bezdechu czytałam, głos mi się załamywał... i wcale a wcale nie byłam przygotowana. Stwierdził, że było dobrze, tylko na drugi raz żebym głośniej czytała. I tak oto zostałam lektorką bez żadnych wcześniejszych kursów. Teraz też nie przygotowuję się specjalnie do czytania. Dodatkowe wezwania modlitwy wiernych nieraz też mam do przygotowania i robę to w czasie, kiedy już czytam te które są albo zazwyczaj w momencie, kiedy trzeba je wypowiedzieć.
Jeszcze nikt nigdy mi nie powiedział, że coś było źle, albo że nieładnie, a wręcz przeciwnie - wszyscy mnie zawsze chwalą i wszystkim się podoba.

Hihi Marika zacytuję coś Twojego brata ;)

Uczniowie piszą sprawdzian (klasa VI). Jednym z zadań było wymienienie rzeczy ostatecznych człowieka (Śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło). Uczeń pamiętał, że były trzy rzeczy ostateczne człowieka i wymienia je:
"Umyć, ogolić i wyperfumować nieboszczyka"

Uczniowie z gimnazjum mieli za zadanie napisać z pamięci jedną zwrotkę pieśni wielkanocnej. Wszyscy pisali jedną: "Zwyciężca śmierci", ale treści były jednak różne:
"Zwycięzca śmierci, diabła i szatana..."
"... naród niewierny tworzy się przez lata..."
"... naród niewierny toczy się przewraca..."

"Pytam ucznia z kl. 3:
- Wymień mi Przykazania Boże.
- Uczeń odpowiada: "Będziesz miłował Pana Boga swego na daremno""

Uczniowie mieli za zadanie napisać wezwania do modlitwy wiernych.
"Módlmy się za zmarłych, aby spokojnie leżeli w grobie".
"Módlmy się za zmarłych, aby żyli w spokoju".
"Módlmy się za zamrłych, aby otrzymali życie wietrzne".
"Módlmy się za przygotowujących się do bierzmowania, aby bez grzechu przyjęli drugie imię"
"Módlmy się za młodzież przygotowującą się do przyjecia sakramentu bierzmowania, aby nie przestawali wierzyć i wytrwali w czystości do uroczystości".
"Módlmy się za naszą Ojczyznę, aby do końca świata żyła i przeżyła"
"Módlmy się za Papieża, aby częściej wstępował do naszego państwa"

Wiesz kiedyś Matka Teresa powiedziała, że "Bóg nie wezwał mnie, bym osiągnęła sukces. Wezwał mnie, bym była wierna".

Zawsze jest pieknie i CUDownie gdy czujemy obecność Boga, wtedy wszystko jest takie PiĘkNe i pachnie wiosną , ale po jakimś czasie przychodzi ponura, zimna jesień. Czujemy się jakby wszystko nie miało sensu bo i tak nic nie wychodzi. Na modlitwie myśli latają, w szkole pierwsza kapa wpadła do dziennika, nie wyrabiamy z czasem, a jak spać to na 3, 4 godziny jak dobrze pójdzie. WALCZYMY! bo przecież nie ma tak łatwo! ale nic znowu zero skupienia na modlitwie no nic nie wychodzi. Smutno bo się staramy, czujemy sie jakbyśmy zasmucali Pana Boga tym zachowaniem a w szczególności barkiem skupienia na rozmowie z Nim....

Ale Bóg wezwał mnie abym była wierna, nie to abym osiągnęła sukces, ale była wierna i tego się trzymaj bądź wierny Bogu. Nie daj się złemu! Bądź wierny módl się nawet wtedy gdy wydaje Ci się, że ta modlitwa jest "nieudana" ---> uwierz, że wtedy jest najpiękniejszą modlitwą bo dajesz dowód, że kochasz Go naprawdę.

A to jest moje zdanie

Myślę, że wiele osób ciekawi, jak wygląda taki pogrzeb.

1. Pozdrowienie wiernych
2. Zachęta do modlitwy, do zawierzenia w niej Bogu miłosiernemu dziecko, które zmarło/martwe się urodziło.
3. Śpiew:
I. Stanę przed Stwórcą i przed moim Bogiem, / On mnie z miłości wezwał do istnienia. / Tchnął swego Ducha, stworzył na swój obraz, / jak własne dziecko znał mnie po imieniu. Ref. Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam, / mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze. / Do domu wracam jak strudzony pielgrzym, / a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.
II. Wstyd mnie ogarnia, że przed Tobą stanę, / tak niepodobny, Boże mój, do Ciebie. / Nie karz mnie za to zbyt surowym sądem, / rozpoznaj, Ojcze, swoje dziecko we mnie. / Ref. Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam, / mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze. / Do domu wracam jak strudzony pielgrzym, / a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.
III. Tułaczka moja już dobiegła kresu, / dla moich oczu słońce ziemi zgasło. / W Tobie, mój Panie, znajdę pokój wieczny, / Ty będziesz dla mnie nie gasnącym światłem. /
Ref. Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam, / mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze. / Do domu wracam jak strudzony pielgrzym, / a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.
4. Następnie okadza się trumienkę oraz skrapia wodą święconą.
5. Modlitwa:
Boże, ty przenikasz ludzkie serca i udzielasz im pociechy, Ty znasz również wiarę tych rodziców, utwierdź ich przekonanie, że dziecko, które opłakują, ogarnia Twoja ojcowska miłość. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
6. Poświęcenie Krzyża nagrobnego
7. Błogosławieństwo.

http://wiadomosci.onet.pl/1508403,11,item.html
"Benedykt XVI powiedział, że piekło istnieje dla tych, którzy odrzucają Boga. O sile potrzebnej do wyrzeczenia się zła i grzechu papież mówił w homilii podczas wizyty w parafii w Fidene na peryferiach Rzymu.
Papież odwiedza kolejne rzymskie kościoły, tak jak przez prawie cały pontyfikat czynił to Jan Paweł II.
Piekło, o którym mówi się mało w naszych czasach, istnieje dla tych, którzy zamykają swe serce przed miłością Boga" - podkreślił Benedykt XVI w kazaniu wygłoszonym podczas mszy w parafii pod wezwaniem świętej Felicyty i Dzieci Męczenników. - Naszym prawdziwym wrogiem jest przywiązanie do grzechu, który może doprowadzić nas do klęski naszej egzystencji - mówił papież dodając następnie, że "tylko boskie przebaczenie daje nam siłę, by oprzeć się złu i więcej nie grzeszyć". Zaapelował do wiernych, by "podążali ścieżką Ewangelii bez wahania i bez kompromisów".
W południe, Benedykt XVI spotka się w Watykanie z wiernymi na tradycyjnej modlitwie Anioł Pański. Na Plac świętego Piotra przybędą między innymi biskupi ze wszystkich krajów Unii Europejskiej, którzy w ostatnich dniach obradowali w Wiecznym Mieście z okazji 50. rocznicy Traktatów Rzymskich."
Czyli jak rozumiem piekło na 100% mnie czeka. To jest niesprawiedliwe. Skoro wiara jest łaską (podarunkiem), a ja jej nie otrzymałem, to czeka mnie piekło. To nie jest dobre, to jest złe. Z tego wynika, że Bóg stworzył mnie na zatracenie. A czy piekło istnieje także dla tych, którzy innych straszą piekłem ?

Nie wiem, czy wiecie o co mi chodzi, więc wyjaśniam: wierni nie mogą być statystami podczas Eucharystii. Powinni brać w niej udział nie tylko odpowiadając na wezwania i śpiewając, ale np. czytając lekcje, czy też niosąc dary. Jest to praktykowane głównie na mszach dla dzieci. Tymczasem na zachodzie propaguje się taką aktywną postawę głównie u dorosłych. Faktem jest, że czyni ona dla nich Mszę bardziej interesującą, w końcu im bardziej się w nią angażują, tym bardziej zaczynają ją rozumieć i modlić się, a nadto zaciera ona granicę między ludem a duchowieństwem, którą stanowią...kościelne barierki.
Ja uważam, że to świetny pomysł, aby ludzi włączyć do udziału w Eucharystii na tej zasadzie. W końcu zapanuje jakieś ożywienie...

Dokładnie, bez dwóch zdań się zgadzam Nasz ksiądz Piotr tez zawsze podkreśla, żebyśmy sobie nie myśleli, że do Eucharystii może posługiwać wyłącznie ksiądz i ministranci. Są części Eucharystii przeznaczone dla wiernych. Ksiądz najbardziej ubolewa, że MODLITWĘ WIERNYCH na mszy musi czytać on sam, albo lektor, chociaż jest to modlitwa, jak sama nazwa wskazuje, którą powinni zanosić wierni.
Na szczęście moja wspólnota przełamuje w parafii ten stereotyp

Kiedyś jakiś kleryk prowadził nabożeństwo Gorzkich Żali. Nie dość, że zaintonował "Wieczny odpoczynek..." to jeszcze modlił się za duszę Św. Pamięci Pana Jezusa...

A w diecezji opolskiej diakon śpiewał wezwanie modlitwy wiernych: Módlmy się za naszego biskupa diecezjalnego Alfonsa (pasterz diec opolskiej: bp Alfons Nossol).

A w diecezji opolskiej diakon śpiewał wezwanie modlitwy wiernych: Módlmy się za naszego biskupa diecezjalnego Alfonsa (pasterz diec opolskiej: bp Alfons Nossol).

slyszalem to kilka razy na zywo jak szedlem w pielgrzymce
fajan reakcja jest jak sie to slyszy poraz pierwszy

"Objawiając się proboszczowi Jozo, Matka Boża płakała mówiąc o kapłanach i wezwała wiernych do modlitwy za nich. Powiedziała widzącym, że są dobrzy kapłani, ale są również i żli:
- "Moi kapłani nie słuchają Kościoła".
Że niby jak?

alus napisał/a:
"Objawiając się proboszczowi Jozo, Matka Boża płakała mówiąc o kapłanach i wezwała wiernych do modlitwy za nich. Powiedziała widzącym, że są dobrzy kapłani, ale są również i żli:
- "Moi kapłani nie słuchają Kościoła".
Że niby jak?


Nie rozumiem czemu to zdziwienie?

Dodajmy do tego wpływ środków masowego przekazu
przez takie formy, jak spektakle ponograficzne, filmy zawierające gwałt i horror, propagowanie muzyki rockowej, kulminującej w rocku satanicznym, mającym swoje "kościoły", prócz stadionów i parków, w prawie wszystkich dyskotekach. Te formy dzisiaj eksplodują im bardziej upada wiara, tym bardziej zwiększa się zabobon. Duchowni nie zrobili nic, aby się temu przeciwstawić albo przynajmniej ostrzec przed tymi niebezpieczeństwami. Nie waham się tego powtórzyć z powodu ich całkowitej ignorancji, również wobec tego, co wyraźnie jest napisane w Biblii.


"Nowe wyznania egzorcysty"ks Armoth

I np co do samego rocka ojciec Armoth nie rozróżnia czegoś takiego jak biały czarny. Co robi Kościół? Kto propaguje Armie i inne? Księża min,. Co dobrego dała Armia Kościołowi że sie tak spytam? Jeśli i księża mają takie podejście o religii to sie nie dziwie że Matka Boska płacze. Efekty u młodzieży? Nałogi, lenistwo, negatywizm w stosunku do wszystkiego i wszystkich. Wszystkie uwolnienia z słuchania tej muzyki które widziałem odbywały sie bez widocznych zewnętrznie skutków. Taka osoba mogła wcześniej np- do modlitwy wstawienniczej podchodzić... Niezłe narzędzie w rekach złego.

nie bardzo wiedza katolicy do czego się modlą.. . To może dobra rada jak nie widzą o co czy do czego się modlą to zaniechać tej modlitwy..???i modlitw podobnych ..

Owszem, nie powinno modlić się za pomocą słów, jakich się nie rozumie, to oczywiste. Ale w przypadku dzieci, to już nie za bardzo się sprawdza. Czy mamy ich nie uczyć Modlitwy Pańskiej dlatego, że nie są w stanie pojąć sensu takich zwrotów jak "święć się imię Twoje", czy też "nie wódź nas na pokuszenie" ?
Na tym właśnie polega wzrastanie w wierze Kościoła: najpierw otrzymujemy od niego modlitwy i ryty, których na początku do końca nie rozumiemy, a potem stopniowo wzarastamy do nich, rozumiemy je coraz bardziej [to się nazywa fachowo "mistagogia" ].

Niestety jeśli nawet ksiądz nie potrafi w takim temacie udzielić odpowiedzi, a w maju codziennie powtarza z wiernymi te wezwania - to rzeczywiście krytyka godunowa jest słuszna.

Tajemnice różańcowe od 27.01.08 - 23.02.08

I. TAJEMNICE RADOSNE:

1. Zwiastowanie - alus
2. Nawiedzenie - stami
3. Narodzenie - Anna100
4. Ofiarowanie w świątyni - pneuma888
5. Znalezienie Jezusa w świątyni - Aniołek

II. TAJEMNICE ŚWIATŁA:

1. Chrzest Jezusa w Jordanie - Daidoss; Justyna
2. Objawienie na weselu w Kanie - Andr2ej
3. Głoszenie Królestwa Bożego – wezwanie do nawrócenia - jarekkce
4. Przemienienie na górze Tabor - ks Marek; Sołtys
5. Ustanowienie Eucharystii - Arek; rzem

III. TAJEMNICE BOLESNE:

1. Modlitwa Jezusa w Ogrójcu - Salomons Student; To Ja ; ); Renia
2. Biczowanie Jezusa - Ela
3. Ukoronowanie Jezusa cierniem - Basia1949
4. Droga Krzyżowa - Sara
5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa na krzyżu - wuj zbuj

IV. TAJEMNICE CHWALEBNE:

1. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa - g_m_s
2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa Chrystusa - Kyllyan
3. Zesłanie Ducha Świętego - Marek_G
4. Wniebowzięcie Maryi Panny - duszyczka
5. Ukoronowanie Maryi Panny na Królową nieba i ziemi - Tomciulam

INTENCJE:

intencja ogólna: Aby nie odsuwano na margines społeczeństwa ludzi upośledzonych psychicznie, lecz szanowano ich i z miłością pomagano im żyć godnie w ich sytuacji fizycznej i społecznej.

Intencja misyjna: Aby instytuty życia konsekrowanego, przeżywające wielki rozkwit w krajach misyjnych, odkrywały na nowo swój wymiar misyjny i, wierne radykalnemu wyborowi życia wedle rad ewangelicznych, wielkodusznie dawały świadectwo o Chrystusie i głosiły Go aż po krańce ziemi.

ale dlaczego uważasz, że postawa stojąca jest byle jaka? skoro
Postawa stojąca jest postawą człowieka wolnego. Stoję, to znaczy: jestem wolny od przygnębiającego lęku, jestem gotów do wyruszenia w drogę, do służby. Dlatego wyzwolony chrześcijanin stoi przed Panem, na którego przyjście czeka; postawa stojąca jest jego zasadniczą postawą w liturgii. Obecnie podczas Mszy wierni stoją: od wejścia kapłana do kolekty włącznie, podczas śpiewu przed Ewangelią, w czasie Ewangelii, wyznania wiary i modlitwy powszechnej; od wezwania „Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę...” aż do zakończenia Mszy św. z wyjątkami, o których mowa wyżej.

Wszystkim zainteresowanym polecam artykuł z portalu Mateusz (link jest tutaj ), który odpowiadan na pytanie, jaka jest różnica między Bractwem Św. Piotra (nieekskomunikowane) a Bractwem Św. Piusa X (ekskomunikowane). Oba bractwa są tradycjonalistyczne.

Ja osobiście nie mam nic przeciwko odprawianiu mszy w rycie przedtrydenckim, ale nie ma chyba wątpliwości, że Msza w języku narodowym, to ogromne ułatwienie dla wiernych i oznaka jakiegoś szacunku dla odmienności różnych kultur.

Kiedyś miałam okazję uczestniczyć we Mszy odprawianej po angielsku i z jedej strony byłam trochę rozczarowana, że wszystko było tak jak u nas... ale z drugiej strony to bardzo piękne, że wszędzie Msza wygląda podobnie (tylko język sie różni), bo świadczy to o jedności Kościoła na całym świecie. Poza tym nawet, jak się nie zna języka, to można się zorientować, co się dzieje na ołtarzu po gestach kapłana i wiernych, i przypominając sobie polskie teksty wezwań i modlitw, świadomie uczestniczyć w Eucharystii.

Oczywiście, gdyby wszystko było po łacinie, to ta "jedność" byłaby większa. Ale wydaje mi się, że wówczas byłaby to jedność fałszywie pojmowana, bo większość ludzi nie rozumiałaby wypowiadanych przez siebie tekstów... Myślę też, że utrudniałoby to życie misjonarzom, bo jak wytłumaczyć katechumenom w obcych krajach, że nie mogą chwalić Boga na Eucharystii w ojczystym języku?

To tak kilka przemyśleń na gorąco. Pozdrawiam

Proszę księdza, jak na jeden ślub to chyba za dużo tych wpadek. Oj posypałyby się punkty.

A dzisiaj na Mszy wieczornej jeden z lektorów cudownie przeczytał modlitwe wiernych, tak że nawet ks. Krzysztof zaczął się śmiać na Mszy. A mianowicie jedno z wezwań modlitwy wiernych brzmiało (tu parafrazuję): Módlmy się za zagubione owce, aby odnalazły swego pasterza. Natomiast wersja lektora brzmiała: "Módlmy się za zagubione owoce ..." i nie zauważył błędu.

Ciekawe czy ks. Profesor pamieta taka moja wpadke na mszy sw. w Groniu i to z okolicznymi mieszkancami. W modlitwie wiernych, ktora czytalem przedostatnie wezwanie bylo za ludzi niewierzacych, ale po konsultacji z ksiedzem stwierdzilismy ze jednak tego nie bede czytal. Niestety przypomnialem sobie to dopiero kiedy juz zaczalem je czytac i ostatecznie wyszlo to tak: Za niewierzacych, za nas tutaj zgromadzonych abysmy...
Co zgromadzeni wierni przyjeli gromkim smiechem.

Pozdrawiam

Zdecydowanie popieram powyższe wypowiedzi dotyczące nadużyć ze strony kapłanów. Kapłan ze swojej woli nie ma prawa zmieniać określonych we Mszale słów.

Może jedynie zmienić wezwanie do Aktu Pokutnego, Modlitwy Wiernych, Modlitwy Ojcze Nasz, i przed przekazaniem sobie znaku Pokoju.

Wszystkie inne słowa zapisane we Mszale są całością i nie można ich zmieniać.

Powiem, co mnie denerwuje otóż
1. Stawianie Mszału i Mikrofonu na korporale - jakby to było najważniejsze
2. Brak ewangeliarzy w kościołach i miejsca ich przechowywania na prezbiterium
3. Puryfikacja na środku ołtarza
4. Rozpoczynanie Mszy świętej od ołtarza a nie od miejsca przewodniczenia
5. powtórzę denni organiści
6. Niewyszkolona służba Liturgiczna
7. za szybkie wypowiadanie słów Konsekracji

Denerwują mnie też Msze Koncelebrowane wolałbym by były tak jak kiedyś każdy ksiądz sam ją odprawiał:)

i też jeszcze raz powtórzę powinny być kary za nadużycia np. zakaz odprawiania Mszy świętej przez kapłana aż odpokutuje swoje nadużycia

Alleluja

np. stanie podczas śpiweu Baranku Boży, siedzenie podczas procesji z darami lub wstawanie po przeistoczeniu od razu. Gorszące to one może nie są te błędy, ale można się wstydu nabawić jak powiedział nasz mod.


Powiem szczerze że zdziwiło mnie to co przeczytałem bo żadna z wymienionych sytuacji nie jest nadużyciem
Podczas Baranku Boży się stoi (jak już wyżej wykazano)

Podczas procesji z darami się siedzi:
OWMR 43:
Wierni siedzą podczas czytań przed Ewangelią i psalmu responsoryjnego; w czasie homilii i przygotowania darów


A po przeistoczeniu wstaje się przed aklamacją po przeistoczeniu:
OWMR 43:
Wierni stoją (...)
od wezwania Orate fratres przed modlitwą nad darami do końca Mszy świętej, z wyjątkami, które zostaną niżej wymienione.
(...)
wierni klęczą podczas konsekracji


Toż to jest zachowanie poprawne i chwali należy gdy ktoś tak czyni.

Chyba że chodzi o skarcenie zachowań przeciwnych.

Dobrze, że mi wytknęliście, że mowa o takim wprowadzeniu łaciny, gdzie czytania i modlitwa wiernych(czy też? bo mowa była chyba tylko o czytaniach) są w języku narodowym.


Modlitwa wiernych zależy od rytu. W nadzwyczajnym jest po jej obecności tylko wezwanie Oremus kapłana.
Oczywiście że te części są po polsku.

Czy znacie wytyczne do modlitwy wiernych na Mszę świętą ze ślubem? Wiem, że kilka wezwań tyczy sie nowożeńców, małżonków, rodzin czy narzeczonych - ale nie znam dokładnych szczegółow. A moze ktoś z Was ma już taką modlitwę? Będę bardzo wdzieczna.
Pozdrawiam
Ola +

To chyba rzeczywiście ważne, aby Msza dla dzieci była "ciekawa".
Bywałem na mszach dla dzieci, w których tylko nazwa mszy mówiła że jest dla dzieci (kazanie dla dorosłych i nudne, 0 wkładu dzieci i msza bardzo długa), a bywałem też na Mszy dla przedszkolaków, gdzie dzieci były bardzo zainteresowane (bo np. mówiły wezwania do modlitwy wiernych - inna sprawa że były też wezwania do modlitwy za Pana Jezusa), a kazanie mimo że na poziomie dzieci i dla nich, dawało też parę zdań do myślenia starszym

Papież Benedykt XVI wstał jak zwykle z łoża w pomieszczeniach papieskich w Watykanie. Niedługo miała się rozpocząć modlitwa poranna. Papież przygotował się i wyszedł do wiernych. Spogląda na Plac Św. Piotra, a tam rzeeeesze Polaków! Cały plac w bialo-czerwonych flagach! Na prawo siostry wizytki z Jarzembowic Dolnych, na lewo parafia pod wezwaniem Św. Stanisława Kostki z Wólki Bobrzańskiej. Na środku hufce harcerzy z Krasiczyna. Wszyscy radośnie spoglądają w okno papieskie. Papież przejęty sięga po swoją listę przemówien fonetycznych i nagle orientuje się, że nie ma ze sobą przygotowanego przemówienia po polsku… Jest wielce zakłopotany i nie potrafi wydusić z siebie słowa. Zaczyna nerwowo wertować swoją Biblię Tysiąclecia, która towarzyszy mu lat wczesnej młodości i z która nigdy się nie rozstaje. W pewnym momencie patrzy, a w środku trochę zniszczona kartka zapisana po polsku! Myśli sobie "Jestem uratowany"! Prostuje się, zbliża do mikrofonu i zaczyna czytać:
- Obrontsi Westerplatte!!! Poddatsie sze! Dalszi opur niiie ma szenszu!

Ze strony http://e.kai.pl

Rekonsekracja kościoła, który był magazynem

Pietropawłowsk, 07.07.2002

W Pietropawłowsku na północy Kazachstanu biskup Jan Paweł Lenga
rekonsekrował uroczyście najstarszy w kraju kościół rzymsko-katolicki. Po
rewolucji październikowej świątynię zamieniono na magazyn.

Uroczystość zgromadziła przedstawicieli władz kościelnych i państwowych,
księży i zakonnice pracujących na terenie administratury apostolskiej w
stolicy kraju - Astanie oraz liczne grono wiernych. Przybył m.in. konsul RP
w Kazachstanie Bronisław J. Kozłowski, wiceprzewodniczący "Wspólnoty
Polskiej" prof. Zbigniew Woźniak oraz mer Pietropawłowska Wladimir
Nikandrow. Parafianie przygotowali się do uroczystości przez misje święte,
które prowadził dla nich polski redemptorysta z Torunia, o. Andrzej
Makowski.

Kościół, noszący wezwanie Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest najstarszą i
jedyną zachowaną świątynią rzymsko-katolicką w całym Kazachstanie. Został
zbudowany w 1911 r. przez Polaków - potomków zesłańców i pracowników
miejscowej administracji. Już w tamtym czasie parafia, leżąca w granicach
archidiecezji mohylewskiej, liczyła ok. 3 tys. wiernych. Po rewolucji
październikowej 1917 r. została zamknięta, a kościół w 1920 r. przerobiono
początkowo na magazyn, następnie umieszczono w nim przedszkole. Proboszcz
parafii został rozstrzelany wraz z 10 innymi mężczyznami w 1922 r. Przez
lata władzy komunistycznej wierni, głównie Polacy i Niemcy, gromadzili się
na modlitwę w prywatnych domach.

Ożywienie życia religijnego nastąpiło w 1991 r. wraz ze zmianami
politycznymi. W 1993 r. ówczesny administrator apostolski w Kazachstanie i
Azji Środkowej, bp Jan Paweł Lenga, ustanowił w Pietropawłowsku
rzymsko-katolicką parafię pw. Trójcy Świętej. Od początku pracują w niej oo.
redemptoryści, którzy w ciągu kilku lat zbudowali nowy kościół parafialny
Trójcy Świętej oraz klasztor wraz z centrum duszpasterskim. Uroczystość
poświęcenia nowej świątyni odbyła się w lipcu 2000 r. W Pietropawłowsku
pracują także (od 1997 r.) siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia
oraz redemptorystki. Miasto liczy ok. 200 tys. mieszkańców, a parafia Trójcy
Świętej - 750 wiernych. Księża i zakonnice sprawują opiekę duszpasterską nad
wiernymi nie tylko w mieście, lecz także w 20 okolicznych wioskach odległych
niekiedy o 150-200 km.

KAI (o.al /ts //ad)


Witam:)

miała bym taka mała proźbe potrzebowała bym wezwania do modlitwy wiernych

W tym roku nasza wspolnota ma swoje 18 urodziny. musze napisac modlitwe wiernych na dziekczynna Eucharystie, ale nie wiem jak powinna wygladac, jakie wezwania itp...:niepewny:
Bylabym bardzo wdzieczna za jakies wskazowki...

co Wy na tej dwójce robiliście?
to sie porobiło....

Poza zmęczeniem po ucieczce przed Egipcjanami, ksiądz był zmęczony szukaniem Morza Czerwonego O wschodzie Słońca teren wyglądał inaczej niż o innej (sprawdzonej) porze.

Dobry był też moment na jednym z nabożeństw. Jedno z czytań zawierało strasznie dużo zwrotów o tym, jak to Izraelici wciąż zwijali i rozwijali obóz (Lb 9, 16-23). Kilka zdań, a praktycznie wciąż to samo... Niby nic zabawnego, a jednak... Chłopak, który to czytał męczył się coraz bardziej, widać było, że wybuch śmiechu się zbliża... (ileż radości może być w zwijaniu obozu ). Oczywiście nie obyło się bez kilkusekundowych przestojów na nabranie oddechu i powstrzymanie chichotu. My początkowo trzymaliśmy się dzielnie, ale już tak bywa, że jak ktoś w pobliżu się śmieje, to w końcu nie można wytrzymać... Jakoś dobrnęliśmy do końca czytania. W miarę, w miarę już spoważnieliśmy. Chłopak wrócił na miejsce, już by się wydawało całkiem spokojny. Ksiądz kontynuował modlitwę... Nagle nasz lektor zerwał się z miejsca, prawie wybiegł z kaplicy, a my słuchaliśmy jego śmiechu dobiegającego z korytarza...

Inna wpadka z mojej parafii. Mieliśmy modlitwę wiernych. Tuż przed mszą trzeba ją było uzupełnić o intencję z danej godziny. A że mało czasu było, to się człowiek nie za bardzo nad tym skupił i nie zwrócił uwagi na "+" (a właściwie jego brak) przed nazwiskiem. Okazało się, że intencja była łączona - za zmarłego pana X. oraz rodzinę Y. (w sensie, że jeszcze żyjącą). A my wezwaliśmy lud do modlitwy za spokój duszy i pana X. oraz rodziny Y. W sumie kiedyś im się ta modlitwa zwróci ale nie wiem, co czuli słuchając tego...

Sęk w tym, że moim zdaniem (i myślę, że East odczuwa to tak samo) sposób w jaki odprawiane są msze jest zbyt sztywny, zbyt sztuczny. (...) ...cała ta oprawa polegająca na wyklepywaniu regułek pozostaje.


Można widzieć w liturgii tylko wklepywanie formułek, ale można też mieć taką np. wizję:
Werbalne i pozawerbalne elementy Boskiej Liturgii są harmonijnie połączone, tworząc określony wzrór modlitwy oddziaływującej na całą osobę, ciało i duszę. Powodem rozwoju ceremonii było przekonanie, że ziemski kult powinien odzwierciedlać radość i majestat kultu w niebie. Na stroę werbalną Boskiej Liturgii składają się przepiękne modlitwy pochwalne, dziękczynienie, modlitwy wstawiennicze i wyznanie wiary; ektenie, prośby, aklamacje, pozdrowienia i inwokacje; hymny, śpiewy, psalmodia, symbole wiary oraz śpiewane czytania z Pisma Świętego i homilia. Od strony pozawerbalnej zostajemy włączeni w uroczyste procesje i różnorodność liturgicznych gestów. Oczy napełniają się widokiem pełnych wdzięku działań duchownych sprawujących Boską Liturgię oraz obliczem Pana i Jego świętych spoglądających na nas z ikon. Nozdrza przepełnione są zapachem kadzidła, a serce ogarnia głęboka cisza obecności Boga. Wierni przekazują sobie pozdrowienie, mówiąc "Chrystus jest pośród nas", gdy są wezwani do "miłości wzajemnej" przed ofiarowaniem darów. Jednym głosem i jednym sercem recytują Wyznanie wiary, ponownie utwierdzając się w prawosławnej wierze, w której zostali ochrzczeni. Przyjmując Komunię Świętą, wierni mogą zakosztować i zobaczyć, jak dobry jest Pan.
ks. Alciviadis C. Calivas (źródło: http://212.33.66.217/media/books/Prawoslawie.pdf , str. 190-191)

Benedykt XVI w czasie spotkania na Anioł Pański modlił się o uwolnienie dwóch włoskich zakonnic, porwanych na początku listopada w Kenii przy granicy z Somalią.

W obchodzoną drugiego dnia świąt uroczystość świętego Szczepana, pierwszego męczennika, papież wezwał wiernych do modlitwy za wszystkich porwanych w wielu rejonach świata.

- W atmosferze Bożego Narodzenia tym silniej odczuwa się zaniepokojenie o tych, którzy cierpią i przeżywają ciężkie trudności. Moje myśli kieruję między innymi ku dwóm włoskim zakonnicom - Marii Teresie Olivero i Caterinie Giraudo, należącym do misyjnego ruchu kontemplacyjnego Ojca de Foucauld, porwanym ponad półtora miesiąca temu razem z grupą miejscowych współpracowników w wiosce El Wak na północy Kenii - powiedział Benedykt XVI.

Następnie dodał: chciałbym, aby w tym momencie odczuły one solidarność papieża i całego Kościoła.

- Niech Pan, który rodząc się przybył, aby obdarzyć nas swoją miłością, dotknie serca porywaczy i pozwoli, by nasze siostry zostały jak najszybciej uwolnione i mogły wznowić swą bezinteresowną służbę na rzecz najbiedniejszych braci - mówił Benedykt XVI.

Wezwał wiernych: drodzy bracia i siostry, zachęcam was wszystkich do modlitwy, nie zapominając o licznych przypadkach porwań osób w innych częściach świata, o których nie zawsze ma się dokładne informacje.

- Myślę o porwanych, zarówno z powodów politycznych, jak i innych, w Ameryce Łacińskiej, na Bliskim Wschodzie, w Afryce. Niech nasza solidarna modlitwa będzie dla nich wszystkich w tym momencie głęboką, duchową pomocą - podkreślił.

Papież mówił, że męczeństwo świętego Szczepana było realizacją "pierwszych owoców zbawienia, jakie Narodzenie Chrystusa przyniosło ludzkości: zwycięstwo życia nad śmiercią, miłości nad nienawiścią, światła prawdy nad mrokami kłamstwa".

- Wysławiajmy Pana, gdyż zwycięstwo to pozwala i dziś wielu chrześcijanom nie odpowiadać złem na zło, lecz mocą prawdy i miłości - zauważył.

Po polsku papież powiedział: pozdrawiam Polaków. Wspominamy dziś męczeństwo świętego Szczepana. Świadectwo o jego wierze i całkowitym oddaniu dla Chrystusa przetrwało do naszych czasów i jest dla nas wymagającym wezwaniem, ale też źródłem nadziei: "Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu".

- Niech ta wiara trwa w nas mimo wszelkich przeciwności. Serdecznie wam błogosławię - dodał.


czyste ręce papieża

trumna

Najwyżej Msza potrwała by jakieś 5 minut dłużej


Zwłaszcza że wśród wiernych oraz niektórych kapłanów rozpowszechnił się pogląd, że Msza trwająca ponad 50 minut (w niedzielę) to już za długo. Dowodem jest rozkład Mszy św. w niktórych parafiach, gdzie w dni powszednie jest na przykład Msza o 6.30, 7, 7.30, 8. A w niedzielę: 8, 9, 10, 11, 12. Toż to seria normalnie! Nie ma szans, by użyć Kanonu Rzymskiego albo zachować choćby chwilę milczenia i modlitwy po Komunii św. A w niedzielę jeszcze jak jest przydługi list KEP, to ho, ho...

A wydłużenie Komunii św. uważam za bardzo wskazane. Niech ten obrzęd będzie celebrowany. Spokojnie, pomału, nie spieszy się. Sam Bóg przychodzi do nas. Poza tym jest to czas, by w czasie, gdy zbliżamy się do Stołu Pańskiego, śpiewać na cześć Pana.

No i jeśli Komunia św. dłużej trwa, to i więcej jest czasu na modlitwę.

Dlatego też uważam, że problem Nadzwyczajnych Szafarzy jest mocno związany z jakimś przeświadczeniem u kapłąnów, że "nie może być za długo, bo ludzie nie przyjdą i co wtedy". I nic! Nie potrzeba chrześcijan tylko z tradycji, którzy Mszę przychodzą "odstać".

Czasem się zastanawiam, czy nie lepiej byłoby przywrócić na Liturgii, obecne chyba w rycie rzymsim do XIV wieku, odesłanie Katechumenów po Liturgii Słowa. Zostają Ci, którzy idą do Komunii św.

Nb. prawosławni i grekokatolicy zachowali to wezwanie - po homilii i ektenii diakon woła: "Katechumeni, wyjdźcie, niech wyjdą katechumeni. Niech nie pozostanie nikt z katechumenów! Tylko wierni, nieustannie w pokoju do Pana módlmy się..."

Inna sprawa, że nikt nie wychodzi...

Zamieszczam list otwarty, który został zamieszczony na polonijnym forum chrześcijańskim (brak polskich zanków, ponieważ serwer jest to zagraniczny serwer).

Do Katolikow i innych dotknietych smiercia Papieza
======================================

Drodzy w Panu,
-pragne Was zapewnic, ze jako namyslowski Zbor Kosciola Zielonoswiatkowego w Polsce, jednoczymy sie z Wami w smutku i refleksji po smierci Wielkiego Przywodcy swiata chrzescijanskiego, Zwierzchnika Kosciola Rzymsko-Katolickiego, wybitnego ekumenisty, glosiciela pokoju, porozumienia i jednosci wsrod chrzescijan -Jana Pawła II.

Pamietajac Jego charyzme, wiare i niebagatelny charakter skladamy na Wasze rece najszczersze wyrazy wspolczucia.

W naszej pamieci zmarly Papiez pozostanie, jako ten ktory zdawal sobie sprawe, ze Kosciol potrzebuje nowej Piecdziesiatnicy. Zapamietamy Go jako tego, ktory otworzył bramy Watykanu na inne Koscioly Chrzescijanskie, a ich wiernych nazwal bracmi oraz jako inicjatora i kontynuatora dialogu ekumenicznego miedzy Katolikami a Zielonoswiatkowcami.

Modlimy sie Drodzy, by mysl, nauczanie i powtarzane tak czesto wezwanie Wielkiego Czlowieka i Chrzescijanina -Jana Pawła II: "Nie bojcie sie! Otworzcie drzwi Chrystusowi!" zrewolucjonizowaly Wasze zycie i sluzbę we wspolczesnym swiecie.

W refleksyjnym zjednoczeniu i modlitwie o Boza pocieche dla wielu ludzi lacze chrzescijanskie pozdrowienia
(--)
pastor

Jeszcze jeden cytat, z artykułu, który ukaże się w najbliższym Wprost:

"(...)zielonoświątkowcy czy baptyści, szczególnie amerykańscy, zaczynają sięgać do języka Jana Pawła II. W ich broszurach pojawiają się terminy "cywilizacja życia" i "cywilizacja śmierci". Z badań socjologicznych prowadzonych wśród ewangelicznych chrześcijan wynika, że Jan Paweł II stał się dla 59 proc. z nich wielkim autorytetem (znany kaznodzieja Jerry Falwell zajmował taką pozycję dla 44 proc. z nich, a radykalny pastor Pat Robertson - dla 54 proc.). - To ogromna zmiana, zważywszy, że jeszcze kilkanaście lat temu papież był dla ewangelikałów niemal antychrystem - podkreśla wielebny Richard Cizik z National Association of Evangelicals."

Niestety to prawda. Gdyby było inaczej to bym o tym nie pisał.


Wybacz ale staram się szukać prawdy i póki co znalazłem wypowiedź księdza z bractwa św. Piotra, która jakoś przeczy temu co piszesz?!

Nie dostrzegam nic złego w fakcie, że katolicy spotykają się z niekatolikami, że wspólnie rozmawiają, etc. Asyż miał w jakimś sensie ogromne znaczenie w tamtych czasach, gdzie w ramach modlitwy o pokój spotkali się ze sobą wyznawcy różnych religii, kultur, etc., aczkolwiek zaznaczyć należy, iż nie było wspólnotowej modlitwy, ale każdy modlił się z osobna. Pamiętać należy, że były to jeszcze czasy potencjalnego zagrożenia, trwała zimna wojna, istniało niebezpieczeństwo konfliktu atomowego, i wtedy właśnie przedstawiciele rożnych religii zostali wezwani przez Papieża do modlitwy o pokój. Taki cel przyświecał temu spotkaniu i żaden inny.

Natomiast dla abpa Lefebvre’a Asyż był wielkim skandalem. Jako były misjonarz w Czarnej Afryce ryzykował niejednokrotnie własnym życiem, by głosić prawdziwą wiarę wśród pogan, toteż m.in. w tym kontekście spotkanie to stanowiło dla niego obrazę. Reakcja Arcybiskupa była oczywiście przesadzona, on nie omieszkał nawet mówić o apostazji. A przecież podczas tego spotkania Ojciec Święty wygłosił mowę, w której dał świadectwo o boskości Jezusa Chrystusa. To było bardzo ważne, ponieważ znajdowali się tam ludzie, którzy w Bóstwo Chrystusa nie wierzą. To zaś, co przekazała żądna sensacji prasa, co właściwie chciała przekazać, często nie odpowiadało w pełni prawdzie. Aczkolwiek faktem jest, iż usadowienie wszystkich przywódców religijnych wraz z Następcą Św. Piotra na jednym poziomie, jako że siedzieli razem jedni obok drugich, mogło wprowadzić niektórych wiernych w błąd indyferentyzmu religijnego.

To co zostało podkreślone kursywą oznacza tylko, że niektórzy mogli dojść do błędnych wniosków a nie, że papież zrównuje religie i czyni coś przeciwnego temu co powiedział Jezus, że tylko On jest prawdą!

Jednocześnie jeżeli modlili się oddzielnie a głównym celem była troska o pokój na świecie to skąd te zarzuty? Gdy spoglądam na pontyfikat Jana Pawła II to widze w nim również walkę z źle pojmowaną tolerancją jakoby ona oznaczała, iż wszystkie religie są równe.

Dalej. Jeśli nie było wspólnej modlitwy, to chybiony jest zarzut jakoby była wspólna celebracja w świątyni. No zabrobnić wejścia do kościoła nikomu nie możemy!

Żródło wypowiedzi księdza Joseph'a Bisigi Nie uważam się za tradycjonalistę, jestem po prostu katolikiem

III. NAUCZANIE BISKUPÓW O LITURGII

Wskazania Episkopatu Polski po ogłoszeniu nowego wydania
Ogólnego wprowadzenia do Mszału Rzymskiego

(przyjęte na 331. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski
dnia 9 marca 2005 r.)

Funkcje liturgiczne spełniane przez wiernych świeckich

52. Zgodnie z OWMR 91 wierni świeccy, po odpowiednim przygotowaniu, powinni spełniać w liturgii wszystkie funkcje, które są dla nich przeznaczone, a więc czytać słowo Boże z wyjątkiem Ewangelii, śpiewać psalm responsoryjny i werset przed Ewangelią, odczytywać wezwania modlitwy powszechnej oraz komentarze, posługiwać przy ołtarzu i przy miejscu przewodniczenia troszcząc się o mszał, kielich i patenę, kadzidło i krzyż, światło i wodę. Oni także powinni przynosić do ołtarza chleb i wino jako dary ludu Bożego, zbierać składkę, pełnić funkcję kantora lub organisty, ożywiać śpiew zgromadzenia i wykonywać niektóre śpiewy jako schola lub chór. Nadzwyczajni szafarze Komunii świętej mogą zgodnie z prawem pomagać w udzielaniu Komunii świętej i zanosić ją chorym.

53. Wszystkie te funkcje mogą spełniać zarówno mężczyźni jak i kobiety, z wyjątkiem czynności, które są bezpośrednio usługiwaniem kapłanowi przy ołtarzu i przy miejscu przewodniczenia. Funkcje te są zarezerwowane dla męskiej służby liturgicznej (ministrantów). Mogą być powierzone dziewczętom (ministrantkom) tylko wtedy, gdy udzielił na to wyraźnej zgody biskup diecezjalny. On zaś, aby taką zgodę wydać, powinien zasięgnąć opinii Konferencji Episkopatu Polski (zob. Wyjaśnienie Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 15 marca 1994 r. przypomniane i potwierdzone przez prefekta tejże K

W 10 rocznicę śmierci Zbigniewa Herberta i 90 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości Dawid Hallmann nagrał nową neofolkową płytę. Album pt. Niezłomność jest już dostępny dla fanów ambitnej muzyki tożsamościowej. Phalanx poleca !

Obrazek

„Są ludzie, którzy zostali powołani by dać świadectwo. Jednym z nich jest Zbigniew Herbert – człowiek, który swoją postawą pokazał, że można być porządnym w czasie grozy, nie współpracować z tyranami i zdrajcami, bronić Tradycji. To jego pamięci dedykowana jest „Niezłomność”. Niniejsza płyta to również hołd dla innych obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów, to hołd oddany bohaterom - generałowi Bułakowi-Bałachowiczowi i jego wilkom, żołnierzom SGO „Polesie”, Sybirakom, powstańcom warszawskim, żołnierzom wyklętym – hołd w 90 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości” - mówi Dawid Hallmann.

Płyta składa się z 5 piosenek, jest bogata w instrumentarium i przeróżne smaczki oraz przeplatana samplami. Każdy utwór opowiada o postaciach lub wydarzeniach symbolizyjących narodowo-wyzwoleńczą walkę Polaków w XX wieku.

„Ataman to piosenka napisana z okazji 125 rocznicy urodzin generała Stanisława Bułaka-Balachowicza – bohatera wojny 1920 roku. Z kolei Kock opowiada o ostatniej bitwie kampanii wrześniowej stoczonej 2-6 X 1939 przez żołnierzy Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”. Utwór trzeci – Na etapie jest poświęcony zesłańcom Sybiru, tym, których zdradzono o świcie. Warszawa 44 to piosenka o 63 dniach chwały a zarazem o wielkiej tragedii powstania warszawskiego. Ostatni utwór – Modlitwa leśnych jest dedykowany żołnierzom wyklętym, oddziałom leśnym walczącym o wolną Polskę w latach 1944-1956” - opowiada artysta.

We wszystkich utworach można usłyszeć głos Mistrza Herberta czytającego „Przesłanie Pana Cogito”. Słowa tego wiersza towarzyszyły twórcom płyty podczas miesięcy nagrań, zaś wezwanie Bądź wierny Idź stało się mottem całego projektu „Niezłomność”.

Album jest w całości dostępny bezpłatnie na stronie internetowej artysty:

http://www.hallmann.art.pl/niezlomnosc.html

http://www.phalanx.pl/inf...ali-wolnosc//9/

"Wojtyło-mania paraliżuje Polskę"

Specjalny wysłannik dziennika "La Repubblica" napisał w niedzielnej relacji z Polski, że "rok po śmierci papieża Wojtyło-mania paraliżuje kraj i ukazuje strach przed obudzeniem się - wcześniej czy później - bez człowieka, który zdecydował o jego przeznaczeniu".

Według dziennikarza rzymskiej gazety, "Polska wspomina swojego papieża tak, jakby nie minął rok, jakby Wojtyła wcale nie umarł". W opinii wysłannika świadczy o tym m.in. to, iż metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz wezwał wiernych, by nie ubierali się w czarne, żałobne ubrania, ale w jasne - symbol życia.

Giampaolo Visetti przytacza żart, jaki usłyszał w Polsce: "Kolega pyta kolegę, czy wie, że w maju przyjedzie papież. Tamten zaś mówi: To papież nie umarł?".

Zdaniem włoskiego dziennikarza, dla Polaków nie ma innego papieża niż Jan Paweł II. "Naród jest w kryzysie, co tydzień nowemu rządowi grozi upadek. Sam Dziwisz, który zasugerował, by nie rozpisywać na maj przedterminowych wyborów, wywołał burzę. "Polityka - odpowiedział premier - nie dostosowuje się do watykańskiej agendy"- napisał dziennikarz lewicowej gazety.

Podkreślił, że w ciągu roku w Polsce odsłonięto 302 pomniki papieża, dedykowano mu 530 szkół, 15 szpitali, 912 ulic, sprzedano też 4 miliony książek na jego temat.

(PAP)


ja się z tym włoskim punktem widzenia zgadzam. Polscy katolicy tak sie skupili na papieżu, że Bóg poszedł w odstawke. Nawet modlitwy są kierowane do papieża...

Jak dla mnie, to był wielki człowiek, ok. Należy mu się wielki szacunek, ok. Ale nie cześć! Bo to jednak był CZŁOWIEK.

a teraz, proszszsz... atakujcie heretyka

43. Wierni stoją od rozpoczęcia śpiewu na wejście albo od początku wejścia kapłana do ołtarza aż do kolekty włącznie; podczas śpiewu Alleluja przed Ewangelią; w czasie głoszenia Ewangelii; podczas wyznania wiary i modlitwy powszechnej; od wezwania Orate fratres przed modlitwą nad darami do końca Mszy świętej, z wyjątkami, które zostaną niżej wymienione.
Wierni siedzą podczas czytań przed Ewangelią i psalmu responsoryjnego; w czasie homilii i przygotowania darów oraz – zależnie od okoliczności - kiedy zachowuje się święte milczenie po Komunii świętej.
Jeśli nie stoją na przeszkodzie względy zdrowotne, ciasnota lub obecność znacznej liczby uczestników albo inne uzasadnione przyczyny, wierni klęczą podczas konsekracji. Ci zaś, którzy na konsekrację nie klękają, niech wykonają głęboki ukłon, gdy kapłan po konsekracji przyklęka.
Konferencja Episkopatu zgodnie z zasadami prawa może przystosować gesty i postawy ciała opisane w Obrzędach Mszy świętej do mentalności i uznanych tradycji ludów1. Należy jednak zadbać o to, aby adaptacje odpowiadały znaczeniu i charakterowi poszczególnej części celebracji. Gdzie istnieje zwyczaj, iż lud klęczy od zakończenia aklamacji Święty aż do końca Modlitwy eucharystycznej oraz przed Komunią świętą, gdy kapłan mówi Oto Baranek Boży, zwyczaj ten wypada zachować.
Celem zachowania w tej samej celebracji jednolitości gestów i postaw ciała niech wierni dostosują się do zachęt, jakie zgodnie z przepisami Mszału wypowiada diakon, usługująca osoba świecka lub kapłan.


Sprawa postawy podczas procesji z darami jest sprawą bardzo śliską. Pamiętajmy że w poprzedniej wersji wprowadzenia także sugerowaną postawą była postawa siedząca a my uczyliśmy ludzi czego innego Dlatego tam gdzie już taki zwyczaj jest pozostać powinniśmy przy nim. oczywiście w naszych wspólnotach na przykład podczas rekolekcji oraz tam gdzie zwyczaj siedzenia jest powinniśmy to podtrzymywać.
Pamietajmy, ze gesty ludzi powinny być takie same w całej wspólnocie na Eucharystii.

Chciałabym się was poradzić jakie piosenki najlepiej nadawałyby sie na Prymicję.
dawno po prymicjach, ale na przyszłość, jeżeli ktoś będzie potrzebował:
- po pierwsze nie piosenki tylko pieśni, bo prymicja to Msza Święta.

-propozycja ode mnie:
1. Wejście: Ludu Kapłański lub pieśń mszalna: Boże lud Twój.
2. (Ewentualne pokropienie: psalm i antyfona z Mszału lub Com przyrzekł Bogu)
3. Kyrie: łacina, chorał a capella lub z organami (myśle że De Angelis wystarczy)
4. Gloria: lepiej po polsku z organami, aby lud się włączył w śpiew.
5. Psalm - ładnie brzmi śpiewany a capella, tylko refren z organami... nie wiem czy to poprawne. Oczywiście od ambony.
6. Alleluja: wielogłosowe... oczywiście z innego miejsca niż ołtarz vel ambona.
7. Credo: wypada zaśpiewać.. ale jeśli dobro duchowe wiernych przemawia za recytowanym to ok, można mówić
8. Modlitwa wiernych: według uznania. Można czytać, ze śpiewanym wezwaniem...
9. Przygotowanie darów, Ofiarowanie: Z rąk kapłańskich (pasuje jak ulał, bo dotyczy obrzedu, ale także kapłaństwa)
10: Sanctus: śpiew, jeżeli prefacja i dialog były śpiewane; po polsku z organami, aby ludzie śpiewali...
11. Agnus Dei: też śpiew po polsku z organami.
12: Komunia: Witaj, Chrystusowe Ciało, z Panny świętéj narodzone, Panie pragnienia ludzkich serc, Panie dobry jak chleb, Zróbcie mu miejsce lub inne eucharystyczne...
13: Dziękczynienie: Te Deum lub Dziękujemy Ci Ojcze nasz.
14: Zejście: Barka, Boże coś Polskę, Idźcie na cały świat.

ewentualna procesja teoforyczna po Mszy:

15. Wystawienie: O zbawcza Hostyjo.
16: Procesja: Twoja cześć chwała, Chwała i dziękczynienie, Zróbcie mu miejsce (jeśli na komunię nie było)
17: Po procesji: Te Deum ( albo jeśli było: Przed tak wielkim)
18: Po błogosławieństwie: Niech będzie Bóg uwielbiony lub krócej: Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy, Niech będzie chwała.
19: Zejście: patrz 13.

w piątek dogadamy sie ostatecznie...
JA pojadę z ta grupą, któa zdecyduje sie na rowery; a KAsia B. pojedzie z drugą grupą, która bedzie chciała dotrzeć tam busem..

REJONOWY
DZIEŃ WSPÓLNOTY
27 WRZEŚNIA 2008 r.
w temacie:
Czynić uczniów przez słowo.

„W Ruchu Światło – Życie głoszenie Jezusa wiąże się z wezwaniem do decyzji przyjęcia Go jako swego Pana i Zbawiciela poprzez akt wiary
i zaproszenie do wstąpienia we wspólnotę uczniów. Spotkanie żywego i działającego Pana to bardzo poruszające doświadczenie, które nie pozostawia człowieka obojętnym i każe mu ogłaszać to innym”
/A. Taradziński/
Witajcie!
Pierwszy Dzień Wspólnoty inaugurujący nowy rok formacyjny
w naszym rejonie odbędzie się w Bujakowie.
Środami transportu, którymi dotrzemy na miejsce będą…. rowery.
Każda wspólnota indywidualnie organizuje sobie trasę do Bujakowa.
Spotkamy się na miejscu:
Plan:
13.00 - Zawiązanie wspólnoty
13.30 - Eucharystia (prosimy o godny strój…)
14.45 - Namiot spotkania (teksty do rozważania otrzymacie!!!)
15.15 - Coś dla ciała – pieczenie kiełbasek (każda ze wspólnot przywozi swój prowiant, czyli tyle kiełbas ile zje oraz słodycze i napoje)
Podczas Dnia Wspólnoty przewidziane jest spotkanie z Animatorami w celu przekazania m.in. ważnych informacji z diecezji oraz podania planu pracy rocznej
Dzień Wspólnoty odbędzie się bez względu na pogodę – jest zadaszenie na Grilla. W razie brzydkiej pogody można z rowerów poprzesiadać się na konie… mechaniczne.

Posługi na DW:
I czytanie: Łaziska Górne
II czytanie: Ornontowice
Psalm, Alleluja – Mikołów
Oprawa muzyczna Mszy Św. – Wyry
Komentarze, Modlitwa wiernych – Łaziska Średnie
Ministranci ołtarza – Wyry
Akolitki – Mikołów

Prosimy aby każda ze wspólnot przygotowała po jednej zabawie, do której zaprosi pozostałe wspólnoty. Będzie to dobra okazja do podzielenia się swoimi talentami
i dobrym humorem.

Zeszłoroczna rekordowa transakcja aukcyjna, w której klucz do świętego miejsca islamu - Al-Kaby - sprzedano za ponad 9 mln funtów, została anulowana - poinformował dom aukcyjny Sotheby's w Londynie.
Żelazny klucz do świątyni, będącej symbolem jedności muzułmanów, sprzedano w kwietniu za 9,2 mln funtów. Była to rekordowa cena za obiekt sztuki islamu, w której artystyczne rzemiosło w metalu osiągnęło wyżyny mistrzostwa i było jedną z głównych form ekspresji. Poprzedni rekord padł w 1997 r., kiedy szejk z Kataru kupił głowicę fontanny z XII w. za ponad 3,6 mln funtów.

Klucz to XIX-wieczna kopia?

Z uwagi na konieczność "dalszych badań i analiz naukowych" klucz zwrócono poprzedniemu właścicielowi - poinformował rzecznik Sotheby's. Według specjalistów z brytyjskich muzeów, klucz długości 37 cm, z wygrawerowanym napisem, w katalogu datowany na XII wiek, może być kopią z XIX wieku. Zwracają oni uwagę na "nieprawidłowości inskrypcji". Jak pisze gazeta "The Art Newspaper", wątpliwości te zgłoszono w niecałe dwa miesiące po sprzedaży.

Świątynia Al-Kaba na dziedzińcu Świętego Meczetu w Mekce, z wmurowanym czarnym kamieniem, to główne miejsce kultu, cel pielgrzymki hadżdż. Wiąże się z początkami i szybką ekspansją islamu. W 630 roku, w kilka lat po ucieczce do Medyny (wydarzenia wyznaczającego początek ery muzułmańskiej w 622 roku), Mahomet triumfalnie wkroczył do Mekki. Zmusił przeciwników do kapitulacji, zażądał kluczy do Kaby, rozkazując zniszczyć pogańskie idole. Polecił zwołać wiernych na modlitwę. Słowa wezwania przypominające, że "nie ma Boga nad Allacha", rozbrzmiewają do dziś z minaretów, a modlący się zwracają się twarzą w stronę Mekki.

Żródło: Gazeta Wyborcza

Święty Stanisławie, gorliwy w służbie Bożej - módl się za nami
Święty Stanisławie, wierny wyznawco Chrystusa - módl się za nami
Święty Stanisławie, wielki czcicielu Najświętszego Sakramentu - módl się za nami
Święty Stanisławie, wierny synu Maryi Panny - módl się za nami
Święty Stanisławie, zwycięzco samego siebie - módl się za nami
Święty Stanisławie, panujący nad swymi popędami - módl się za nami
Święty Stanisławie, gorliwy w wypełnianiu powołania - módl się za nami
Święty Stanisławie, mężny wśród przeciwności - módl się za nami
Święty Stanisławie, zwycięzco złych mocy - módl się za nami
Święty Stanisławie, wzorze skromności i czystości - módl się za nami
Święty Stanisławie, wzorze miłości rodziców - módl się za nami
Święty Stanisławie, przykładzie posłuszeństwa - módl się za nami
Święty Stanisławie, wzorze pilności i pracowitości - módl się za nami
Święty Stanisławie, ozdobo życia zakonnego - módl się za nami
Święty Stanisławie, łaską dobrej modlitwy przez Boga obdarowany - módl się za nami
Święty Stanisławie, któryś wierny powołaniu trudną podróż odbył - módl się za nami
Święty Stanisławie, którego także czas wypoczynku do Boga zbliżał - módl się za nami
Święty Stanisławie, w chorobie Ciałem Chrystusa nakarmiony - módl się za nami
Święty Stanisławie, któryś błogosławioną śmierć swoją przepowiedział - módl się za nami
Święty Stanisławie, którego świętość znana jest na całym świecie - módl się za nami
Święty Stanisławie, któryś imię Polski na całym świecie rozsławił - módl się za nami
Święty Stanisławie, któryś Ojczyznę nasz w niebezpieczeństwach ratował - módl się za nami
Święty Stanisławie, patronie młodzieży polskiej - módl się za nami
Święty Stanisławie, wielki synu Mazowsza - módl się za nami


http://www.koc.pl/modlitwy.htm

To teraz zwróć uwagę na fragmencik, który wybolduję i z underliniuję, a który powtarza się w każdym wezwaniu:

Święty Stanisławie, patronie młodzieży polskiej - módl się za nami

Święty Polikarp z Eldoratu - święty kościoła Bizantyjsko - Sclavińskiego

Urodzony: ok. 980r w Epirze
Zmarł: 1043 w borze, w okolicach Eldoratu

Święty Polikarp pochodził z majętnej rodziny mieszczan z Epiru. Zgodnie z rodową tradycją, jako trzeci syn, został przeznaczony do życia duchowego w klasztorze (niestety, nazwa ani zakon nie zostały zapisane w żadnych źródłach, a zarówno bizantyńskie jak i sclavińskie podania ludowe są sprzeczne).

Ok. 1020r. miał objawienie: ukazał mu się słup niebieskiego ognia. Równocześnie usłyszał wezwanie "Polikarpie, Polikarpie!", na co odpowiedział "Czego ode mnie żądasz?". Głos odparł: "Udaj się do portu, wynajmij łódź i płyń w nieznane!". Natychmiast po tym wydarzeniu słup rozwiał się.

Czując swoje powołanie, opuścił klasztor, za wszystkie oszczędności wykupił łódź i wraz z jednym towarzyszem wypłynął w morze. Dryfowali przez prawie dwa lata, żywiąc się złowionymi rybami i morskim ptactwem. W końcu, w dzień Wielkanocy, niebo zakryły burzowe chmury, rozpętał się sztorm, a z otchłani wynurzył się wielki wąż morski, który nagłym ruchem ogona cisnął łódź na wybrzeże.

Jak się potem okazało, Polikarp wylądował w Sclavinii, u ujścia Eldy, niedaleko miejsca, gdzie teraz znajduje się miasto Eldorat. Na pamiątkę tego wydarzenia, trzysta lat później powstała tu kaplica św. Polikarpa.

Misjonarzem zaopiekowali się tubylcy, a on nauczał ich wiary chrześcijańskiej. Dowiedziawszy się o tym Dawgor Czarny, panujący aktualnie na tym terenie wódz pogański, zaprosił Polikarpa na swój dwór. Zainteresował się bardzo jego nauką - Polikarp pozostał w Sclavinii ok. 20 lat.

W roku 1043 zbiory poddanych Dawgora zniszczyła plaga owadów. Poganie oskarżyli o sprowadzenie nieszczęścia Polikarpa - uważali, że plaga jest karą od bogów za odwrócenie się od wiary przodków. Dawgor, naciskany przez plebs, oddał mieszkańcom Eldoratu misjonarza, a ci wyprowadzili go poza miasto i zarżnęli toporami, a następnie ciało załadowali na łódź, którą przybył i puścili do morza z biegiem Eldy.

Jego towarzyszowi (o nieznanym imieniu) udało się powrócić do Cesarstwa Bizantyjskiego. Prawdopodobnie to dzięki niemu naniesiono na mapy bizantyjskie Sclavinię. Jemu również zawdzięczamy przybycie misjonarzy do Sclavinii 4 lata po śmierci Polikarpa.

Święty Polikarp został beatyfikowany. natychmiast po chrystianizacji tych ziem przez bizantyjskich misjonarzy. Kanonizację datuje się na rok 1480.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
(Modlitwa)Doby nasz Panie ty posłałeś św.Polikarpa jako wzór oddania chrześciajńskiego woli Twojej.Spraw prosimy abyśmy tak samo byli wiernie Tobie oddani jak Św. Polikarp,który żyjesz i królujesz na wieki,wieków.Amen.

Oprócz św. Laury z Kordoby jest jeszcze jedna.

Św. Laura Vicuna:
Młoda Chilijka, wychowanka sióstr Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych. Pochodziła z rodziny chilijskiej, prześladowanej z przyczyn politycznych. Urodziła się 5 kwietnia 1891 roku w Santiago de Chile. Chrzest św. przyjęła 24 maja — w święto Maryi Wspomożycielki Wiernych — w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Anny. Jej ojciec Józef Dominik Vicuna miał szlacheckie pochodzenie i służył w armii. Matka Mercedes Pino była krawcową.
Rewolucja zmusiła rodzinę Vicuna do opuszczenia stolicy i schronienia się w Temuco na pograniczu Argentyny. W 1893 nagle umarł jej ojciec — prawdopodobnie na zapalenie płuc. Już po jego śmierci przyszła na świat młodsza siostra Laury — Julia.
W 1899 roku Mercedes Pino wraz z córkami udała się w poszukiwaniu środków do życia, poprzez Kordyliery, do Argentyny. Osiadły w miejscowości Quilquikue — skupisku poszukiwaczy przygód, uciekinierów i uchodźców. Znanej również — jak podają źródła historyczne — z moralnego zepsucia. Mercedes Pino znalazła tu pracę w gospodarstwie Manuela Mora. Mimo, że związek z nim przekreślał możliwość korzystania z sakramentów świętych, dbała o religijne wychowanie córek. Dlatego też oddała w 1901 roku dziewczęta do szkoły z internatem prowadzonej przez siostry salezjanki w Junin de los Andes. Tu Laura przygotowywała się do Pierwszej Komunii św. Tutaj też zapałała gorącą miłością do Chrystusa i postanowiła poświęcić mu swoje życie. 8 grudnia 1901 roku została przyjęta do Stowarzyszenia Córek Maryi. Po otrzymaniu w roku 1902 sakramentu bierzmowania, Laura prosiła o przyjęcie jej do postulatu zgromadzenia sióstr salezjanek, u których znalazła schronienie, opiekę i pomoc. Odmówiono jej jednak z powodu młodego wieku i postępowania matki żyjącej w oddaleniu od Boga. Wówczas, za zgodą spowiednika ks. Crestanello, złożyła prywatne śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Zrozumiawszy, że sens życia leży w poznaniu Chrystusa i miłości do Niego, zapisała: „Postanawiam czynić wszystko, co umiem i co mogę, aby ludzie Cię znali i kochali i aby wynagrodzić zniewagi, które spotykają Cię codziennie od ludzi, a zwłaszcza od członków mojej rodziny”. Grzeszne życie rodzonej matki było dla niej wielką udręką. Rozumiała niebezpieczeństwo sytuacji, w jakiej znajdowała się matka, a gdy pewnego dnia usłyszała słowa Ewangelii, mówiące o tym, że prawdziwa miłość prowadzi do oddania życia za ukochaną osobę — ofiarowała swoje życie za nawrócenie matki. Tymczasem sama stała się przedmiotem pożądania Manuela Moro, z którym żyła jej matka. W czasie wakacji spędzanych w domu została brutalnie przez niego pobita, ale zachowała swoją niewinność. Znalazła schronienie w internacie sióstr, który był jej drugim domem. Stanowiła wzór posłuszeństwa, pokory i modlitwy dla wszystkich dziewcząt, a najmłodszymi zajmowała się z matczyną miłością. Zawsze była gotowa współczuć, przebaczać i pomagać. Podejmowała różne umartwienia. Chętnie pomagała we wszystkich pracach domowych i spędzała długie godziny przed Najświętszym Sakramentem.
Jej ofiara płynąca z głębi serca była miła Bogu i została przyjęta. Zdrowie Laury zaczęło się pogarszać w tajemniczy i niewyjaśniony sposób. Osłabła tak bardzo, że musiała być zwolniona z niektórych zajęć. Pojawiła się konieczność dłuższego odpoczynku i lepszego odżywiania. Nie pomagały jednak żadne zabiegi ani lekarstwa — siły ją opuszczały z dnia na dzień. Znosiła wszelkie cierpienia bez jednego słowa skargi — ufnie wierząc w rychłe nawrócenie matki. Dopiero na kilka godzin przed śmiercią wyjawiła jej swój wielki sekret. Mercedes Pino przerażona ogromem ofiary, jaką poniosła dla niej córka przyrzekła, że nawróci się i wyspowiada. Przyrzeczenie złożone przy łożu śmierci córki — gorliwie wypełniła.
22 stycznia 1904 roku mając niespełna 13 lat Laura odeszła po wieczną nagrodę do Pana, jej misja na ziemi została spełniona. Na grobie Laury Vicuna wyryto napis: „Życie jej było poematem czystości, ofiary i miłości wobec matki”.
Na zakończenie obchodów setnej rocznicy śmierci założyciela salezjanów księdza Jana Bosko, 3 września 1988 roku Jan Paweł II odprawił uroczystą Mszę św. w Turynie — Valdocco na placu Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, podczas której dokonał beatyfikacji Laury Vicuna.

źródło: http://www.sciagawa.pl/a/4562.html

O tej drugiej Świętej jest trochę więcej informacji, niż o Świętej z Kordoby.

Myślę, że wnioski z wczorajszego spotkania biskupów sa optymistyczne, mam nadzieję, że będzie to początek cywilizowanej lustracji Kościoła. A slowa z listu biskupów są chyba najlepszym podsumowaniem całego tematu. Jest tu mowa i o winie arcybiskupa, ale także o krzywdzie jaką mu wyrządzono wyjaśniając całą sprawę nie w oparciu o przyjęte w takich przypadkach procedury, ale w atmosferze nagonki medialnej.
Mam nadzieję, że dojdzie jednak do jakiejś formy sądu lustracyjnego, bo z samego faktu podpisu, a nawet z nieumiejętności przyznania się do niego, i w efekcie poświadczenia nieprawdy, nie wynika jeszcze, że arcybiskup był w pełni świadomym agentem, który realizował zadania zlecone mu przez SB, jak przedstawiają to niektóre media.
http://ekai.pl/serwis/?MID=12144
W dniu 5 stycznia br. w odezwie skierowanej do wspólnoty Kościoła Warszawskiego Ksiądz Arcybiskup Wielgus potwierdził fakt wspomnianego uwikłania i przyznał, że skrzywdził nim Kościół, podobnie jak - w obliczu kampanii medialnej - wyrządził mu krzywdę, zaprzeczając faktom współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.
Przyjmujemy z szacunkiem jego decyzję o rezygnacji z posługi metropolity warszawskiego. Nie nam sądzić człowieka, współbrata, który przez lata wiernie i gorliwie służył Kościołowi, m.in. jako profesor i Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, aá następnie jako Biskup płocki. Naszą modlitwą chcemy wspierać Arcybiskupa w pełnym wyjaśnieniu prawdy. Jednocześnie z żalem stwierdzamy, że brak uwzględnienia przyjmowanej powszechnie zasady domniemania niewinności przyczynił się do stworzenia wokół oskarżonego Arcybiskupa atmosfery nacisku, która nie ułatwiła mu przedstawienia opinii publicznej odpowiedniej obrony, do której miał prawo. (...)
Tylko krytyczna i rzetelna analiza wszystkich dostępnych źródeł pozwoli nam zbliżyć się do prawdy. Odczytywane jednostronnie dokumenty, sporządzone przez wrogich Narodowi i Kościołowi funkcjonariuszy aparatu represji komunistycznego państwa, mogą poważnie krzywdzić ludzi, niszczyć więzi społecznego zaufania i w konsekwencji okazać się pogrobowym zwycięstwem nieludzkiego systemu, w jakim przypadło nam żyć. (...)
Rządzących i Parlamentarzystów wzywamy, by zapewnili takie korzystanie z materiałów znalezionych w archiwach pochodzących z czasów PRL-u, by nie prowadziło to do naruszania praw osoby ludzkiej i poniżania godności człowieka oraz by istniała możliwość weryfikacji tych materiałów przed niezawisłym sądem. I nie wolno też zapominać, że materiały te obciążają przede wszystkim ich autorów.
Świadomi wezwania Chrystusa "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" (Mt 7,1), prosimy wszystkich o powstrzymywanie się od wydawania powierzchownych i pochopnych sądów, bo mogą być one krzywdzące. Mamy zwłaszcza na myśli wszystkich pracujących w środkach społecznego przekazu.(...)

Liturgia "kościelna" wydaje mi się zabiegiem sztucznym, nienaturalnym. Pytanie tylko - w jakim celu ?


Święta Liturgia w Cerkwi prawosławnej rozpoczyna się wezwaniem kapłana: "Błogosławione Królestwo Ojca, i Syna, i Świętego Ducha, teraz i zawsze, i na wieki wieków". Wyrażenie to informuje wszystkich zebranych, że uczestnictwo w liturgii przybliża nas do Królestwa Bożego. Liturgia jest bowiem momentem, w którym jednoczy się Cerkiew Ziemska z Niebiańska we wspólnym wysławianiu Trójjedynego Boga. Dzięki niej mamy możliwość już tu na ziemi odczuwania radości Królestwa Bożego, które otwiera swe bramy przed każdym, kto do niego dąży i jego pragnie. Święta Liturgia jest więc szczególnym spotkaniem człowieka z Bogiem. W języku greckim słowo liturgia oznacza: "wspólne działanie, służbę, lub wspólną publiczną modlitwę". Liturgia zawsze spełnia rolę zgromadzenia eucharystycznego wspólnoty wiernych. Owo zgromadzenie - ludzi zjednoczonych wspólną miłością i wiarą wokół kielicha eucharystycznego - jest najwierniejszą ikoną Cerkwi. Pełnia Cerkwi bowiem istnieje tylko tam, gdzie dokonuje się Eucharystia, która jest darem Boga dla ludzi w odpowiedzi na ich modlitwy. "Powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają je od Ojca Mojego, Który jest w Niebie. Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w Imię Moje, tam jestem pośród nich" - mówi Jezus Chrystus /Mat. 18,19-20/.
Eucharystia jest centralnym i najważniejszym sakramentem Cerkwi. W stosunku do Eucharystii wszystkie pozostałe sakramenty maja charakter podrzędny. Chrzest i bierzmowanie rozpoczynające życie chrześcijanina - otwierają dostęp do Eucharystii, spowiedź daje możliwość powrócenia po grzechu do jedności ze wspólnota wiernych w Eucharystii, kapłaństwo - jest ustanowione w celu przewodniczenia zgromadzeniu eucharystycznemu, przez małżeństwo - mąż i żona w swym nowym powołaniu jednoczą się w Eucharystii, w sakramencie namaszczenia chorych olejem modlimy się o zdrowie wiernego, aby nie został przerwany w jego życiu udział w tajemnicy Eucharystii.
Życie i działalność każdego członka Cerkwi koncentruje się wokół Świętej Liturgii będącej zgromadzeniem eucharystycznym. Dlatego też odłączenie od Eucharystii jest odłączeniem od Cerkwi. Kto nie uczestniczy w Eucharystii, nie żyje w Cerkwi, gdyż Cerkiew będąca zgodnie z nauczaniem ap. Pawła Ciałem mistycznym Chrystusa jest tam, gdzie jest Eucharystia.
Słowo Eucharystia po grecku oznacza dziękczynienie. Liturgia eucharystyczna jest więc dziękczynną ofiara przynoszoną przez ludzi Bogu za Jego zbawienną ofiarę na Krzyżu, która przywróciła nam nadzieje na życie wieczne.
Słowa Ewangelii św. Jana: "Kto spożywa Ciało Moje i pije Krew Moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" /Jan 6, 54/ - mówią nam, że Eucharystia jest zalążkiem zmartwychwstania, źródłem życia wiecznego, naszej przemiany i przebóstwienia. Przystępując do Eucharystii przyjmujemy Ciało Jezusa Chrystusa nie zmarłego, lecz zmartwychwstałego. Dlatego uczestnicząc w Eucharystii, pozyskujemy nowe siły do nowego życia. Eucharystia odnawia w nas życie duchowe, prowadząc do przemiany i naszego osobistego zmartwychwstania. Każda Święta Liturgia jest więc miejscem zjednoczenia ze Zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem. Ojcowie pierwszych wieków (św. Jan Złotousty, św. Bazyli Wielki) mówili nawet, że Pascha chrześcijańska sprawowana jest nie tylko raz w roku, lecz co niedzielę, a nawet kilkakrotnie: trzy, cztery razy w tygodniu traktowali ją bowiem jako ofiarę eucharystyczną.
Święta Liturgia zajmuje centralne miejsce w dobowym cyklu nabożeństw, pozostałe nabożeństwa powstały tylko po to, aby wierni mogli się w należyty sposób do niej przygotować a podczas niej, do spotkania ze Zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem w Eucharystii.
o. Piotr Pietkiewicz (źródło: http://sklep.cerkiew.pl/p...roducts_id=1730 )

Jan Paweł II o modlitwie:

" Kiedy wierni się modlą, zdobywają serce Boga, dla którego nie ma nic niemożliwego.

W zdominowanym przez technikę świecie, któremu grozi zapomnienie o sacrum, w społeczeństwie zadufanym w swoją samowystarczalność świadectwo modlącego się człowieka jest jak promień światła pośród mroków.

(...) pokorna i ufna modlitwa, umocniona przez post, pozwala przejść nawet najtrudniejsze próby i daje odwagę potrzebną, by zło zwyciężać dobrem.

Wzywam was w szczególności do rozwijania modlitwy osobistej, małżeńskiej i rodzinnej, bez której chrześcijaninowi grozi osłabnięcie (...)

Sposobem na to, by stawić czoło nie tylko doraźnym trudnym sytuacjom, lecz także, dzień po dniu, trudom oraz problemom osobistym i społecznym, jest pełna wiary modlitwa. Kto się modli, nie traci ducha nawet w obliczu największych trudności, ponieważ czuje, że Bóg jest przy nim, i w Jego ojcowskich ramionach znajduje schronienie, pogodę i pokój ducha.

Bardzo ważne jest, aby każdego dnia modlić się indywidualnie i w rodzinie. Niech modlitwa, wspólna modlitwa, będzie codziennym oddechem rodzin, parafii i każdej wspólnoty.

Rodzina ma być świątynią, to znaczy domem modlitwy: modlitwy prostej, serdecznej i przepojonej codziennym trudem.

"Jezu ufam Tobie" - oto prosta modlitwa, której nauczyła nas Siostra Faustyna i którą w każdym momencie naszego życia możemy wypowiadać. Ile razy również i ja, jako robotnik i student, a następnie jako kapłan i biskup, w trudnych okresach dziejów Polski powtarzałem to proste i głębokie wezwanie, doświadczając jego skuteczności i mocy.

Wiemy, że modlitwa nabiera mocy, gdy towarzyszą jej post i jałmużna.
Modlitwa prowadzi człowieka do nawrócenia, do chrześcijańskiej pełni człowieczeństwa, do nawrócenia w kierunku rodziny, solidarności i miłości, właściwych tej podstawowej komórce wszystkich relacji istniejących w świecie.

Jedynie dzięki intensywnemu życiu modlitwy świeccy mogą znaleźć natchnienie, energię, odwagę w obliczu trudności i przeszkód, wytrwałość i umiejętność podejmowania inicjatyw i odzyskiwania sił.

Niech ważne miejsce w waszym życiu zajmuje modlitwa, słuchanie słowa Bożego i formacja chrześcijańska. Znajdziecie w nich skuteczne wsparcie, aby stawiać czoło trudnościom życia codziennego i wielkim wyzwaniom dzisiejszego świata.

Życie modlitwy każdego z wiernych, a więc i świeckiego, wymaga uczestnictwa w liturgii, przystępowania do sakramentu pojednania, udziału w celebracji eucharystycznej (...)".

Modlitwa służy ugruntowaniu duchowej spoistości rodziny, przyczyniając się do tego, że rodzina staje się silna Bogiem.

Nieodzownym uzupełnieniem modlitwy jest ofiara, tym skuteczniejsza im bardziej wielkoduszna.

Modlitwa jest skuteczną pomocą, dzięki której wzbogacamy naszą wiarę i czynimy ją zdolną do wydawania owoców, posiadającą moc i zdolność do ciągłego udoskonalania naszego życia - osobistego, rodzinnego i społecznego.

W dobie narastającej laicyzacji i relatywizmu katolicy i prawosławni Europy wezwani są do dawania wspólnego świadectwa o wartościach etycznych i o swojej wierze w Chrystusa. Czytamy o tym w deklaracji, którą Benedykt XVI podpisał 16 czerwca w Watykanie razem z abp. Chryzostomem II.
Przemawiając do przybyłego z oficjalną wizytą zwierzchnika cypryjskiej Cerkwi, Papież wyraził radość z rozwijanych z nią relacji ekumenicznych oraz nadzieję na osiągnięcie pełnej jedności z prawosławnymi i możliwość wspólnego sprawowania Eucharystii. Przypomniał sięgającą apostolskich czasów tradycję chrześcijańską Cypru. Szczególnie ważne są w niej postacie św. Barnaby, współpracownika Apostoła Pawła, oraz św. Epifaniusza, który był tam pod koniec IV w. biskupem Salaminy. Ten teolog i duszpasterz wskazywał wiernym prawdy wiary i drogę, jaką mają kroczyć, ostrzegając przed zagrażającymi błędami.

„Oto metoda również dzisiaj skuteczna w głoszeniu Ewangelii, zwłaszcza młodym pokoleniom, będącym pod silnym wpływem prądów myślowych przeciwnych duchowi ewangelicznemu” – powiedział Benedykt XVI. Na początku trzeciego tysiąclecia Kościół staje przed wyzwaniami i problemami podobnymi do tych, z jakimi spotykał się bp Epifaniusz. „Jak wtedy, tak i dzisiaj – wskazał Papież - trzeba uważnie czuwać, ostrzegając Lud Boży przed fałszywymi prorokami, błędami i płytkością propozycji niezgodnych z nauczaniem Boskiego Mistrza, naszego jedynego Zbawiciela”. Równocześnie zachodzi pilna konieczność znalezienia nowego języka, by głosić wspólną nam wiarę. „Ma to być podzielany przez nas język duchowy, zdolny wiernie przekazać prawdy objawione. Pomoże nam on odbudować w prawdzie i miłości komunię wszystkich członków jedynego Ciała Chrystusa”- powiedział Ojciec Święty.

Benedykt XVI wskazał, że tworzeniu takiego języka służy katolicko-prawosławny dialog teologiczny. Wagę tego dialogu podkreślił też zwierzchnik cypryjskiej Cerkwi, która bierze w nim czynny udział. Przypomniał on wizytę, którą w roku 1973 złożył Pawłowi VI w Castelgandolfo abp Makarios III, będący wtedy równocześnie prezydentem Cypru. Kraj ten nawiązał wówczas stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską. W ostatnich dziesięcioleciach cypryjscy teolodzy prawosławni mogli studiować na uczelniach kościelnych Rzymu, korzystając ze stypendiów przyznanych przez Papieską Radę ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Dziękując za to, Chryzostom II zaoferował letnie stypendia dla teologów katolickich, by mogli się tam uczyć języka nowogreckiego i poznawać prawosławną liturgię. Wskazując dalej na kryzys przeżywany przez Europę, która odrzuca swe chrześcijańskie korzenie, podkreślił potrzebę nowej ewangelizacji i wspólnego świadectwa wyznawców Chrystusa. Mówiąc o sytuacji podziału swojej ojczyzny, zwierzchnik cypryjskiego prawosławia zaapelował do Benedykta XVI jako pochodzącego z kraju, który również pozostawał długo podzielony.

„Nasza ojczyzna i wasz siostrzany Kościół apostolski Cypru cierpi, ale też z godnością trwa za wstawiennictwem swoich świętych, a zwłaszcza swego założyciela, Apostoła Barnaby. Prawa człowieka są deptane” – powiedział abp Chryzostom II. Zwierzchnik cypryjskiej Cerkwi wskazał, że „zabytki ulegają zniszczeniu. Dzieła naszego duchowego dziedzictwa stają się przedmiotem międzynarodowego handlu. Podział ostatniej europejskiej stolicy, Nikozji, zdaje się przeciągać w nieskończoność. Któż usłyszy nasze słuszne skargi i zaprotestuje wobec możnych tego świata, którzy wykorzystują imię Chrystusa, są jednak głusi na prawo miłości?”. „Prosimy Waszą Świątobliwość o wsparcie nas niezwyciężoną bronią braterskiej modlitwy, ale również ojcowskim wołaniem w obronie nie podlegających przedawnieniu praw starożytnego, apostolskiego Kościoła siostrzanego Cypru – wyspy będącej skrzyżowaniem dróg ludów, religii, języków i cywilizacji Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu” – powiedział zwierzchnik cypryjskiego prawosławia.

Chryzostom II zaprosił Papieża do odwiedzenia Cypru, przypominając starożytne określenie Rzymu jako Kościoła, który przewodzi w miłości.

We wspólnej deklaracji Ojciec Święty i prawosławny arcybiskup wyrazili wolę coraz intensywniejszego dążenia do pełnej jedności wszystkich chrześcijan. Nawiązali do sytuacji podziałów i napięć na Cyprze i na Bliskim Wschodzie. Podkreślili rolę chrześcijan i wszystkich wyznawców jedynego Boga w przywróceniu tam pokoju. Wskazali na zasadnicze znaczenie godności i praw człowieka, wśród nich zwłaszcza wolności religijnej. Stwierdzili, że profanowanie miejsc kultu godzi w ludzką cywilizację. Bogate dziedzictwo wiary katolików i prawosławnych winno ich skłaniać do głoszenia Ewangelii, odpowiadając na potrzeby dzisiejszego świata. Wśród nich podpisana przez Benedykta XVI i Chryzostoma II deklaracja wymienia kwestie bioetyczne związane z obroną ludzkiego życia, walkę z ubóstwem, głodem i chorobami w perspektywie międzynarodowej solidarności oraz problemy ekologiczne.

Papież: Budujcie pojednany świat

Benedykt XVI zaapelował w homilii podczas niedzielnej mszy na błoniach w Lourdes we Francji, by budować "pojednany świat" i nie słuchać tych, którzy twierdzą, że ludzie są "więźniami fatum".

Papież powiedział, że Matka Boska głosi orędzie "niezwyciężonej nadziei" dla "wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet naszych czasów, w każdym kraju".

Papieska msza w Lourdes z udziałem około 150 tysięcy wiernych była kulminacją obchodów 150. rocznicy objawień maryjnych.

Benedykt XVI przytoczył słowa świętej Bernadetty, świadka objawień z Lourdes: "Idźcie powiedzieć księżom, by przychodzić tu w procesji i zbudować tu kaplicę". I dodał: "Od 150 lat pielgrzymi nieustannie przybywają do Groty Massabielskiej, by wysłuchać orędzia nawrócenia i nadziei, jakie jest do nich kierowane".

- Kościół zachęca nas, by podnieść z dumą ten chwalebny krzyż, by świat mógł zobaczyć, jak daleko doszła miłość Ukrzyżowanego do ludzi - powiedział.

- To on uczyni nas wolnymi, by kochać tak, jak On kocha nas i by zbudować pojednany świat. Dlatego na ten krzyż Jezus wziął ze sobą ciężar wszystkich cierpień i niesprawiedliwości naszej ludzkości. Zaniósł upokorzenia i dyskryminacje, tortury odniesione w tylu regionach świata przez niezliczonych naszych braci i nasze siostry za miłość Chrystusa - podkreślił papież.

Przypomniał wiernym, że Jezus jest "jedynym Zbawicielem wszystkich ludzi, który żyje i działa w swoim Kościele i na świecie".

Zadaniem Kościoła - dodał - "jest głosić to jedyne przesłanie i zachęcać ludzi, by go wysłuchali poprzez autentyczne nawrócenie serca".

- Misja ta, która została powierzona przez Jezusa swoim uczniom, otrzymuje tutaj, z okazji tego jubileuszu nowy powiew. Aby w ślad za wielkimi ewangelizatorami waszego kraju, duchem misyjnym, który ożywił tylu mężczyzn i tyle kobiet we Francji poprzez wieki, była nadal waszą dumą i waszym zadaniem - oświadczył Benedykt XVI.

Zwrócił uwagę, że najważniejszym zadaniem sanktuarium w Lourdes jest bycie miejscem spotkania z Bogiem w modlitwie, "miejscem na służbie braciom, przede wszystkim przyjęcia chorych, biednych i wszystkich cierpiących".

- W tym miejscu Maryja przybywa do nas jako matka, zawsze otwarta na potrzeby swych dzieci - dodał.

Zaapelował do licznie zgromadzonej w Lourdes młodzieży: "nie zniechęcajcie się w obliczu trudności", "nie lękajcie się odpowiedzieć tak na wezwania Pana, kiedy zachęca was, byście podążyli za nim".

- Odpowiedzcie wielkodusznie Panu - wezwał Benedykt XVI przypominając: "Tylko On może zaspokoić najgłębsze aspiracje waszego serca".

- Orędzie Maryi jest orędziem nadziei dla wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet naszych czasów, w każdym kraju - powiedział papież.

Z naciskiem mówił: "Na drogach naszego życia, tak często mrocznych, Ona jest światłem nadziei, która nas rozjaśnia i pokazuje nam drogę. I zachęca nas, by żyć tak, jak ona w niezwyciężonej nadziei nie słuchając tych, którzy twierdzą, że jesteśmy więźniami fatum".

Źródło

W większym skrócie z Lumen Gentium:
KK 14. Sobór święty zwraca się w pierwszym rzędzie do wiernych katolików. Uczy zaś, opierając się na Piśmie świętym i Tradycji, że ten pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia. Chrystus bowiem jest jedynym Pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół, On to właśnie podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (por. Mk 16,10, J 3,5) potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę. Nie mogliby tedy być zbawieni ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać.
Do społeczności Kościoła wcieleni są w pełni ci, co mając Ducha Chrystusowego w całości przyjmują przepisy Kościoła i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia i w jego widzialnym organizmie pozostają w łączności z Chrystusem rządzącym Kościołem przez papieża i biskupów, w łączności mianowicie polegającej na więzach wyznania wiary, sakramentów i zwierzchnictwa kościelnego oraz wspólnoty (communio). Nie dostępuje jednak zbawienia, choćby był wcielony do Kościoła, ten, kto nie trwając w miłości, pozostaje wprawdzie w łonie Kościoła "ciałem", ale nie "sercem". Wszyscy zaś synowie Kościoła pamiętać winni o tym, że swój uprzywilejowany stan zawdzięczają nie własnym zasługom, lecz szczególnej łasce Chrystusa, jeśli zaś z łaską tą nie współdziałają myślą, słowem i uczynkiem, nie tylko zbawieni nie będą, ale surowiej jeszcze będą sądzeni.
Katechumeni, którzy za sprawą Ducha Świętego z wyraźnej woli swojej pragną być wcieleni do Kościoła, już dzięki temu pragnieniu są z nim w łączności, toteż Matka - Kościół już jak na swoich rozciąga na nich swą miłość i troskę.

KK 15. Co zaś się tyczy tych ludzi, którzy będąc ochrzczeni noszą zaszczytne imię chrześcijan, ale nie wyznają całej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty (communio) pod zwierzchnictwem Następcy Piotra, to Kościół wie, że jest z nimi związany z licznych powodów. Wielu bowiem jest takich, którzy mają we czci Pismo święte, jako normę wiary i życia, i wykazują szczerą gorliwość religijną, z miłością wierzą w Boga Ojca wszechmogącego i w Chrystusa Syna Bożego, Zbawiciela, naznaczeni są chrztem, dzięki któremu łączą się z Chrystusem, a także uznają i przyjmują inne sakramenty w swoich własnych Kościołach czy wspólnotach kościelnych. Wielu z nich posiada również episkopat, sprawuje Świętą Eucharystię i żywi nabożeństwo do Dziewicy Bogarodzicielki. Dochodzi do tego łączność (communio) w modlitwie i w innych dobrodziejstwach duchowych, a co więcej, prawdziwa jakaś więź w Duchu Świętym, albowiem Duch Święty przez swe łaski i dary wśród nich także działa swą uświęcającą mocą, a niektórym spośród nich dał nawet siłę do przelania krwi. Tak oto we wszystkich uczniach Chrystusowych Duch wzbudza tęsknotę i działanie, aby wszyscy, w sposób ustanowiony przez Chrystusa, w jednej trzodzie i pod jednym Pasterzem zjednoczyli się w pokoju. Aby zaś to osiągnąć, Kościół - Matka modli się ustawicznie i trwa w nadziei i rozwija działalność, a synów swoich zachęca do oczyszczenia się i odnawiania, żeby znamię Chrystusa jeszcze mocniej jaśniało na obliczu Kościoła.

KK 16. Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego. Przede wszystkim więc naród, który pierwszy otrzymał przymierze i obietnice i z którego narodził się Chrystus wedle ciała (por. Rz 9,4-5), lud dzięki wybraniu szczególnie umiłowany ze względu na przodków, albowiem Bóg nie żałuje darów i wezwania (por. Rz 11,28-29). Ale plan zbawienia obejmuje także i tych, którzy uznają Stworzyciela, wśród nich zaś w pierwszym rzędzie muzułmanów, oni bowiem wyznając, iż zachowują wiarę Abrahama, czczą wraz z nami Boga jedynego i miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny. Także od innych, którzy szukają nieznanego Boga po omacku i wśród cielesnych wyobrażeń, Bóg sam również nie jest daleko, skoro wszystkim daje życie, tchnienie i wszystko (por. Dz 17,25- 28), a Zbawiciel chciał, aby wszyscy ludzie byli zbawieni (por. 1 Tm 2,4). Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie. Nie odmawia też Opatrzność Boża koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie.

Nie jeden raz zapewne byliśmy świadkami takiej oto sceny: rodzina wybiera się w podróż, na przykład wakacyjną. Do przebycia szmat drogi. Wiele czasu trzeba spędzić w środku transportu. Na dworze skwar, wyciskający z człowieka siódme poty. Kto jedzie samochodem, bez klimatyzacji, ten narażony jest nie tylko na promienie słoneczne padające z nieba przez szybę prosto w twarz, ale również i rozgrzany asfalt daje o sobie znać. A do tego wszystkiego, utrudzone podróżą dziecko, co kilka kilometrów pyta: „Daleko jeszcze?”.
Ludzka rzecz, niecierpliwość. Również i dorośli nie lubią czekać. Dziś czuwanie zdaje się być postrzegane jako niezwykle męczące, angażujące zbyt wielki zasób sił. Jednak w świetle dzisiejszej sceny ewangelicznej okazuje się być priorytetem właśnie to Chrystusowe: CZUWAJ!. Tym bardziej, iż w całym fragmencie, stanowiącym mowę eschatologiczną Chrystusa, pojawia się nader często. Za każdym razem zakończone partykułą!
Przyjrzyjmy się zatem treści, tego jakże dziś skrupulatnie unikanego słowa. Słowa, które po prostu zmusza do refleksji.
Najnowszy przekład NT oddaje greckie blepete (dosł. patrzcie) jako: miejcie oczy szeroko otwarte. Wezwanie to użyte jest aż czterokrotnie w ostatniej mowie Jezusa do uczniów i trzykrotnie we wcześniejszych rozdziałach. Jego znaczenie jest bardzo bogate. W większości przypadków ma ono sens negatywny: strzeżcie się „kwasu” faryzeuszów i Heroda, a także hipokryzji uczonych w Piśmie (8,15; 12,38); strzeżcie się fałszywych proroków i zwodzicieli (13,5.22n), uważajcie na samych siebie w obliczu prześladowań (13,9). W w. 33 natomiast jego sens jest bardziej pozytywny: chodzi o uwagę wiernych sług skupioną na wypełnianiu woli Pana i wytrwałym oczekiwaniu Jego powrotu. Ciekawym dopełnieniem znaczenia tego terminu w Mk jest w. 4,24, gdzie Jezus w kontekście przypowieści o zasiewie wzywa uczniów: uważajcie na to, czego słuchacie... Duchowa kondycja ucznia zależy w ogromnym stopniu od tego, czy żyje on słowem Jezusa, czy też pozwala się obsiewać jakąś inną nauką.
Drugi czasownik, czuwajcie (agrypneite) znaczy dosłownie nie śpijcie, bądźcie bezsenni. Przywołuje on skojarzenie z kimś, kto nocą czuwa w polu. Ten sam czasownik użyty jest w greckim psałterzu w opisie strażnika czuwającego nad miastem (Ps 126,1). U św. Pawła pojawia się on w kontekście walki duchowej: Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże - wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością... (Ef 6,17n). W Łk 21,34nn Jezus precyzuje, na czym ma polegać owo czuwanie sług w oczekiwaniu na Jego przyjście: uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc (agrypneite) i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.
Każdy chrześcijanin ma swoje własne zadanie (gr. ergon), dzieło do wykonania, zależnie od otrzymanego charyzmatu. Czekanie na przyjście Chrystusa nie może zamienić się w bierną poczekalnię, lecz ma być wypełnione służbą, wypełnianiem określonych obowiązków (2Tes 3,6-10). Trzeba zatem czuwać, by zajmować się dokładnie tym, co każdy z nas otrzymał od Pana jako zadanie. Z tego też będziemy rozliczeni: oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca
Paweł dopowiada: Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim (to ergon tou Kyriou), pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu (1Kor 15,58).
Pozostaje nam ciągle życie. To życie, które określa każdy dzień i noc po nim następująca. W dniu Pańskim, kiedy nadejdzie Chrystus, by sądzić żywych i umarłych zostaniemy pozbawieni czasu, kiedy świeci słońce i jest pora na pracę. Nie będzie tez nocy, kiedy się wypoczywa. Staniemy wówczas przed czystym TERAZ, wolnym od jakiegokolwiek „wczoraj” czy „jutro”. Już dziś chciejmy wzbudzić w sobie ufność ku Bogu, by w owym TERAZ powiedzieć: Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja.
Od szeregu tygodni w niedzielnej liturgii słowa towarzyszy nam autor listu do Hebrajczyków, dając wykład na temat Ofiary złożonej przez Arcykapłana Chrystusa. On udoskonala na wieki tych, którzy są uświęcani. Dla nas, będących w Kościele Chrystusowym nie ma innej drogi, jak ta właśnie – przez uświęcającą moc sakramentów do uszczęśliwiającego w pełni, Chrystusowego TERAZ.

Wątek szczerze mówiąc zainspirowany przez Zygmunta, któremu już dawno obiecałam informacje na temat medalika Św. Benedykta. A przy okazji - mozemy poszperać za informacjami dotyczącymi innych sakramentaliów

-------------------

MEDALIK ŚW. BENEDYKTA

Medalik Św. Benedykta należy do najstarszych i najbardziej czczonych w Kościele katolickim medalików. Ze względu na wyjątkowo liczne przypadki cudownych wydarzeń, zarówno fizycznych jak i duchowych jemu przypisywanych zyskał nazwę "medalika przepędzającego demony".

Z jednej strony medalika przedstawiony jest Św. Benedykt stojący przed ołtarzem, trzymający w jednej dłoni krzyż a w drugiej księgę z benedyktyńską Regułą. U stóp ołtarza znajduje się kruk i tradycyjny kielich. Przy kolumnach widnieje napis: Crux S. Patris Benedicti ( Krzyż świętego ojca Benedykta). Na obrzeżu biegnie napis: Eius in obitu nostro praesentia muniamur ( Niech jego obecność broni nas w chwili śmierci). Św. Benedykt uchodzi za jednego z patronów umierających, ze względu na okoliczność własnej, pogodnej śmierci. Wydał ostatnie tchnienie modląc się przed Najświętszym Sakramentem. [ten to miał fajnie - przyp. Annnika ] Poniżej figury świętego wybito datę: 1880. Jest to zatem medalik jubileuszowy, wybity z okazji 1400 rocznicy urodzin Świętego. W pobliżu znajduje się znak Monte Cassino, klasztoru w którym wybito medalik.

Na drugiej stronie medalika widnieje krzyż Św. Benedykta zwieńczony u góry słowem Pax ( Pokój), mottem benedyktyńskim i okolony inskrypcją VRSNSMVSMQLIVB. Są to początkowe litery wezwania: Vade Retro Satana (Idź precz Szatanie) Numquam Stade Mihi Vana (nie kuś mnie do próżności) Sunt Mala Quae Libas (złe jest to, co podsuwasz) Ipse Verena Bibas (sam pij swoją truciznę). Na pionowym ramieniu krzyza znjadują się litery: CSSML oznaczające Crux Sancta Sit Mihi Lux ( Niech krzyż święty będzie mi światłem), natomiast poziome ramię zdobią inicjały NDSMD Ne Draco Sit Mihi Dux ( Smok niech nie będzie mi panem). Cztery duże litery pomiędzy ramionami krzyża : CSPD to Crux Sancti Patris Benedicti. W starszej wersji były to litery UIOGD ( Ut In Omnes Gloriam Deum - Aby we wszystkim chwalić Boga).

Powstanie medalika skrywają tajemnice przeszłości. Św. Benedykt, założyciel Zakonu Świętego Benedykta urodził się w 480 r. w Nursji, we Włoszech, a zmarł w 548 r. w Monte Cassino. Święty żywił głębokie nabożeńśtwo do prawdziweg okrzyża i dokonał za jego sprawą wiele cudów. Swoich następców napominał, aby oddawali cześć krzyżowi, znakowi naszego odkupienia i polegali na nim w zmaganiu się z pokusami świata, ciała i Szatana.

Kultua europejska wiele zawdzięcza średiowiecznym klasztorom benedyktyńskim. Św. Benedykt zyskał nawet tytuł Ojca Europy. Jego imię ściśle związało się z krzyżem Chrystusa i z czasem pojawił się opisany powyżej medalik wybity ku jego czci.
Wkrótce po roku 1000 święty młodzieniec imieniem Bruno został - dzięki krzyzowi św. Benedykta - cudownie uleczony ze smiertelnego ukąszenia węża. W 1048 roku ten sam młodzieniec benedyktyn został papieżem Leonem IX. Jego pontyfikat wyznaczył kres godnego ubolewania okresu w dziejach papiestwa. Jako papież św. Leon IX przeprowadził śmiałe reformy, torując drogę do wyboru przyszłych papieży przez kadynałów KrK. W znaczący sposób przyczynił się do upowszechneinia nabożeństwa do prawdziwego krzyża oraz św. Benedykta. Obdarzył medalik św. Benedykta - który zastąpił krzyż św. Benedykta - licznymi błogosławieństwami i odpustami. Późniejszy papież Benedykt XIV uroczyście zaprobował noszenie medalika i gorąco zalecił go wszystkim wiernym.

Życie św. Benedykta charakteryzowała potężna i wszechogarniająca miłość Boga, spokojne oparcie życia na modlitwie i całkowite zawierzenie Bożej Opatrzności. Medalik św. Benedykta służy przypomnieniu noszącemu go o cnotach praktykowanych przez Świętego, a takze jako zewnętrzny znak wewnętrznego przywiazania do życia opartego na modlitewnym oddaniu, zawierzeniu Bogu i praktykowaniu milosierdzia.

Nosszenie medalika jest samo w sobie modlitwą niewypowiedzianą, wezwaniem niebieskiej protekcji i miłosnym znakiem naszego przywiązania do Boga.

Medalik św. Benedykta może być zawieszony lub noszony. Nie wymaga specjalnych modlitw, jednakże noszący go powinien żywić szczególne nabożeństwo do Chrystusa Ukrzyzowanego a także pokładać ufność we wstawiennictwo św. Benedykta.

----------

Znaleziono w: Ann Ball, "Katolickie sakramentalia", Gdańsk 2005

----------

Ja sama noszę ten medalik od lat i są z nim związane dość dziwne historie... ale to może przy innej okazji

[ Dodano: Wto 14 Mar, 2006 22:23 ]

Wynikające z chrztu powszechne kapłaństwo wiernych wyraża się najpełniej w ofiarowaniu Eucharystii. Kapłan celebrując Mszę św. reprezentuje nie tylko Chrystusa-Kapłana, ale także wiernych, którzy razem z nim i za jego pośrednictwem składają ofiarę Chrystusa, ofiarowując Bogu również samych siebie. Mówi o tym dobitnie Sobór Watykański II: Na mocy chrztu świętego wierni "otrzymują udział w kapłańskiej funkcji Chrystusa dla sprawowania duchowego kultu, oddając Mu samych siebie jako ofiarę". Są oni "poświęcani przez odrodzenie i namaszczenie Duchem Świętym, jako dom duchowy i święte kapłaństwo, aby przez wszystkie właściwe chrześcijaninowi uczynki składać ofiary duchowe" (KK 10). We Mszy św. dokonuje się szczególne upodobnienie ochrzczonego do Jezusa Chrystusa, bo jest on nie tylko tym, który współdziała przy ofiarowaniu, ale jednocześnie sam staje się darem ofiarnym.

Powszechne kapłaństwo wiernych wiąże się z powołaniem do oddania Bogu wszystkiego, z powołaniem do świętości. Twoja Msza św., sprawowana w ramach powszechnego kapłaństwa wiernych, jest wtedy dobra, gdy rzeczywiście oddajesz siebie Chrystusowi do końca, a przez Niego w pełni oddajesz się Ojcu; kiedy nie chcesz niczego dla siebie i godzisz się, by być ogołoconym tak jak Chrystus. Bóg zazdrosny o twoją miłość pragnie takiego totalnego daru. Kapłaństwo wiernych ma prowadzić cię ku twojemu jeszcze większemu wszczepieniu w Chrystusa. Masz być jak Chrystus całkowitym darem dla Ojca, nie zatrzymującym niczego dla siebie, bo tylko wtedy On będzie mógł w pełni oddać się tobie i napełnić cię sobą.

Wzrastająca w tobie obecność Chrystusa ma być przekazywana innym. Przez chrzest zostałeś powołany do contemplata aliis tradere - przekazywania innym tego, czym żyjesz. Na mocy chrztu bowiem stajesz się uczestnikiem prorockiego urzędu Chrystusa. Jesteś więc powołany do sprawowania funkcji apostolskich i ewangelizacyjnych. Święty Piotr wiąże kapłaństwo wiernych z obowiązkiem apostolatu i ewangelizacji: Jesteście "królewskim kapłaństwem", abyście wszędzie głosili miłość Tego, który wezwał was z ciemności do swojego przedziwnego światła (por. 1 P 2, 9).

Ojciec Święty w homilii wygłoszonej 29 I 1979 r. w Meksyku powiedział: "Wszyscy wierni na mocy sakramentu chrztu i bierzmowania zobowiązani są do publicznego wyznawania wiary, którą otrzymali od Boga za pośrednictwem Kościoła. Powinni ją szerzyć i bronić jej jak prawdziwi świadkowie Chrystusa, ponieważ są wezwani do ewangelizacji - fundamentalnego obowiązku wszystkich członków ludu Bożego". Musisz jednak pamiętać, że skuteczność twojej działalności apostolskiej będzie płynęła z głębokiego życia wewnętrznego, z życia modlitwy i całkowitego oddania się Chrystusowi-Kapłanowi na wzór Maryi, której dziewicze i pełne oddanie się Bogu stało się źródłem Jej duchowego macierzyństwa wobec dusz. Chrzest, który rodzi cię do wiary, powołuje również ciebie do takiego macierzyństwa.

http://www.zamek.malbork....wy/c_rzezba.php

Chrystus, Madonna i Święci
Wizerunki Chrystusa i świętych na tle religijności średniowiecznej

Przez wieki w sztuce chrześcijańskiej wizerunki Boga i świętych wynoszone były na ołtarze, ale tworzono też inne, związane z prywatną dewocją. Współczesny człowiek powinien uświadomić sobie, że w średniowieczu pojmowanie Boga i świata, było odmienne niż obecnie. Przez cały czas, jaki chrześcijanin spędzał na ziemi, przygotowywał się do życia wiecznego a wizerunki świętych umacniały go w dążeniu do ideału. Powszechnie znana była symbolika przedstawień objaśniających prawdy wiary. Wyobrażenia i sceny z życia świętych nie tylko odkrywały tajemnice teologiczne, ale również wpływały na mentalność człowieka średniowiecza, zwłaszcza z pojawieniem się tzw. nowej pobożności, nastawionej na indywidualne i emocjonalne przeżywanie wiary, na jej kontemplację.

W państwie krzyżackim kult Marii miał szczególne znaczenie. Pełnił bardzo ważną rolę, nie tylko religijną, ale także polityczną - umacniał władzę Krzyżaków na terenie Pomorza. Maria była patronką całego Zakonu i miasta Malbork. Kaplica zamkowa również została wzniesiona pod jej wezwaniem. Pod jej opiekę rycerze krzyżaccy oddawali się idąc na wojny, a w dniach jej świąt organizowali rejzy przeciw poganom i to jej wstawiennictwu zawdzięczali zwycięstwa. Dużą czcią otaczano także matkę Marii - świętą Annę. Jej wezwanie nosi kaplica grzebalna wielkich mistrzów. Kult świętej Anny rozwinął się w związku z nauką o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny. Jej świętość, jako matki Marii stała się szczególnie ważna dla wiernych. Święta Anna Samotrzeć to przedstawienie trzech pokoleń: matki, córki i wnuka. Słowo "Samotrzeć" znaczy- "razem we troje".

W XIV w. wykształcił się nowy typ pobożności, który miał swoje odbicie w sztuce. Szczególnie sceny związane z Pasją, miały wywoływać wzruszenie i współczucie dla Chrystusa oraz poczucie winy za to, że cierpiał przez nasze grzechy. W ten sposób widz mógł stać się uczestnikiem męki. Specjalne znaczenie miały przedstawienia nazywane Pieta z wizerunkiem Marii trzymającej ciało zmarłego Syna i cierpiącej po jego stracie. Podkreślały one jej związek z Synem i współodczuwanie Jego męki.

Figura przedstawiająca żarliwie modlącego się Chrystusa pierwotnie umiejscowiona była w kaplicy ogrójcowej. Kaplice te zwykle lokowano na zewnątrz kościołów, ale w najbliższym sąsiedztwie. Wizerunek ów zbliżał wiernych, ukazywał ludzką naturę Chrystusa, wywołując współczucie. Wpływ na to miała zarówno treść przedstawienia, jak i typowe dla tzw. stylu pięknego, subtelne i liryczne przedstawienie postaci, zachowujące jednocześnie dokładność szczegółów boskiego wizerunku.

Święci męczennicy pełnili rolę pośredników pomiędzy wiernymi, a Bogiem. Umieszczanie ich wizerunków na ołtarzach i kierowanie do nich modlitw zapewniało wstawiennictwo u Boga. Widok świętego z atrybutami związanymi z jego męką ukazywał wiernym przykład idealnego chrześcijanina, gotowego cierpieć za wiarę. Miał nawoływać do naśladownictwa jego cnót i drogi do Boga. Szczególnym przypadkiem był kult świętych relikwii. Z ich obecnością wiązano cudowne zdarzenia, przez co nadawały ośrodkom religijnym większego znaczenia i przyciągały rzesze pielgrzymów, zapewniały także fizyczną obecność patrona, która z kolei bardziej realnie zbliżała do Boga.
Apostołowie zajmują pośród świętych szczególne miejsce, jako ci, którzy bezpośrednio stykali się z Chrystusem, byli świadkami Jego życia i śmierci. Natchnięci Duchem Świętym głosili Słowo Boże po Jego Wniebowstąpieniu. Dali też dowód wierności Bogu - wszyscy zginęli śmiercią męczeńską, za wyjątkiem św. Jana Ewangelisty.

W Zakonie wysoką rangę miały święta ku czci św. Jana Ewangelisty, śś Małgorzaty, Barbary. Wśród wezwań kościołów parafialnych szczególną popularnością cieszył się św. Jan Ewangelista, oraz Wawrzyniec, który był również patronem kościoła na przedzamczu w Malborku.

Lokalizacja: Dormitorium I
Komisarz: mgr Alicja de Rosset